image

TTMS Blog

Świat okiem ekspertów IT

Wpisy autorstwa: Marcin Kapuściński

7 kluczowych certyfikacji, które powinien posiadać wiarygodny partner IT

7 kluczowych certyfikacji, które powinien posiadać wiarygodny partner IT

W środowiskach regulowanych, wysokiego ryzyka oraz coraz częściej opartych na AI, certyfikacje stanowią twardy dowód na to, że firma tworząca oprogramowanie potrafi działać bezpiecznie, odpowiedzialnie i na dużą skalę. Dla klientów korporacyjnych oraz instytucji publicznych właściwe certyfikaty często decydują o tym, czy dany dostawca w ogóle może brać udział w strategicznych projektach. Poniżej przedstawiamy siedem kluczowych certyfikacji i uprawnień, które definiują dojrzałego, gotowego na projekty enterprise partnera IT – w tym nowy standard wyznaczający przyszły punkt odniesienia dla odpowiedzialnego rozwoju sztucznej inteligencji. 1. Dlaczego te certyfikacje mają znaczenie przy wyborze partnera IT Te certyfikacje nie są przypadkowe ani aspiracyjne. Odzwierciedlają one najczęściej wymagane standardy w przetargach korporacyjnych, zamówieniach publicznych oraz regulowanych projektach IT w Europie. Łącznie obejmują kluczowe obszary oczekiwane dziś od partnerów technologicznych: bezpieczeństwo informacji, zarządzanie jakością, ciągłość usług, zgodność regulacyjną, zrównoważony rozwój, bezpieczeństwo pracy oraz – coraz częściej – odpowiedzialne zarządzanie sztuczną inteligencją. W wielu dużych projektach brak choćby jednego z tych certyfikatów może skutkować odrzuceniem dostawcy już na etapie preselekcji. Dlatego ta lista nie jest komunikatem marketingowym, lecz praktycznym odzwierciedleniem realnych wymagań stawianych długoterminowym, strategicznym partnerom IT. 1.1 ISO/IEC 27001 – System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji ISO/IEC 27001 określa, w jaki sposób organizacja identyfikuje, ocenia i kontroluje ryzyka związane z bezpieczeństwem informacji. Koncentruje się na ochronie zasobów informacyjnych, takich jak dane klientów, własność intelektualna oraz systemy krytyczne, przed nieuprawnionym dostępem, utratą lub zakłóceniem ciągłości działania. Dla partnerów IT certyfikacja ta potwierdza, że bezpieczeństwo jest zarządzane jako odrębny, wyspecjalizowany obszar – z formalnymi analizami ryzyka, procedurami reagowania na incydenty oraz ciągłym monitorowaniem. Współpraca z partnerem posiadającym certyfikat ISO/IEC 27001 ogranicza ryzyko naruszeń danych, sankcji regulacyjnych oraz przestojów operacyjnych wynikających z incydentów bezpieczeństwa, szczególnie w projektach obejmujących informacje wrażliwe lub poufne. 1.2 ISO 14001 – System Zarządzania Środowiskowego ISO 14001 potwierdza, że organizacja w sposób świadomy i systemowy zarządza swoim wpływem na środowisko. W przypadku usług IT obejmuje to m.in. odpowiedzialne wykorzystanie zasobów, zrównoważone praktyki infrastrukturalne oraz zgodność z przepisami środowiskowymi. Dla klientów korporacyjnych i sektora publicznego certyfikacja ta jest sygnałem, że zrównoważony rozwój stanowi element codziennych decyzji operacyjnych, a nie jedynie deklarację marketingową. 1.3 Koncesja MSWiA – Uprawnienie do realizacji projektów IT o podwyższonej wrażliwości bezpieczeństwa Koncesja MSWiA jest państwowym uprawnieniem wymaganym od firm realizujących rozwiązania informatyczne dla policji, wojska oraz innych instytucji związanych z bezpieczeństwem. Określa ona rygorystyczne standardy operacyjne, organizacyjne oraz kadrowe. W praktyce obejmuje możliwość pracy z informacjami niejawnymi, systemami o ograniczonym dostępie oraz elementami infrastruktury krytycznej. Posiadanie tej koncesji potwierdza, że partner IT jest uznawany za godnego zaufania w środowiskach, w których kluczowe znaczenie mają poufność, bezpieczeństwo państwa oraz dyscyplina proceduralna. 1.4 ISO 9001 – System Zarządzania Jakością ISO 9001 określa, w jaki sposób organizacja zapewnia spójną jakość w planowaniu, realizacji oraz doskonaleniu swojej pracy. W odróżnieniu od norm skoncentrowanych na bezpieczeństwie lub usługach, standard ten kładzie nacisk na dyscyplinę procesową, powtarzalność oraz odpowiedzialność w całym cyklu realizacji projektów. W praktyce rozwoju oprogramowania przekłada się to na przewidywalną realizację projektów, jasno określone zakresy odpowiedzialności, transparentną komunikację oraz mierzalne rezultaty. Partner IT posiadający certyfikat ISO 9001 pokazuje, że jakość nie zależy od pojedynczych zespołów ani konkretnych osób, lecz jest systemowo wbudowana w sposób realizacji projektów i współpracy z klientami. 1.5 ISO/IEC 20000 – System Zarządzania Usługami IT ISO/IEC 20000 koncentruje się na sposobie, w jaki usługi IT są utrzymywane i wspierane po uruchomieniu produkcyjnym. Określa najlepsze praktyki w zakresie projektowania usług, ich świadczenia, monitorowania oraz ciągłego doskonalenia, ze szczególnym naciskiem na dostępność, niezawodność i ciągłość działania. Certyfikacja ta ma kluczowe znaczenie w przypadku usług zarządzanych, długoterminowego outsourcingu oraz systemów krytycznych dla działalności biznesowej, gdzie stabilność operacyjna jest równie istotna jak same kompetencje wytwórcze. Partner IT certyfikowany zgodnie z ISO/IEC 20000 dowodzi, że usługi IT są traktowane jako trwałe, kluczowe procesy biznesowe, a nie jednorazowe dostarczenia techniczne. 1.6 ISO 45001 – System Zarządzania Bezpieczeństwem i Higieną Pracy ISO 45001 określa, w jaki sposób organizacje dbają o zdrowie i bezpieczeństwo pracowników. W branży IT obejmuje to m.in. zarządzanie obciążeniem pracą, odporność operacyjną zespołów oraz tworzenie stabilnych, bezpiecznych warunków pracy dla zespołów realizacyjnych. Z perspektywy klientów przekłada się to pośrednio na niższe ryzyko projektowe, mniejszą rotację kadr oraz większą ciągłość realizacji w złożonych, długoterminowych inicjatywach. 1.7 ISO/IEC 42001 – System Zarządzania Sztuczną Inteligencją 1.7.1 Nowy punkt odniesienia dla odpowiedzialnej AI ISO/IEC 42001 to pierwsza na świecie międzynarodowa norma poświęcona wyłącznie zarządzaniu systemami sztucznej inteligencji. Określa, w jaki sposób organizacje powinny projektować, rozwijać, wdrażać i utrzymywać rozwiązania AI w sposób godny zaufania, transparentny i rozliczalny. Norma ta bezpośrednio wspiera kluczowe wymagania unijnego AI Act, w tym ustrukturyzowane zarządzanie ryzykiem AI, jasno zdefiniowane mechanizmy nadzoru człowieka, kontrolę cyklu życia systemów oraz ich dokumentowanie. TTMS jest pierwszą polską firmą, która uzyskała certyfikację zgodnie z ISO/IEC 42001, potwierdzoną audytem przeprowadzonym przez TÜV Nord Poland. Sytuuje to spółkę w gronie najwcześniejszych operacyjnych wdrożeń tego standardu w Europie. Certyfikacja ta potwierdza, że System Zarządzania Sztuczną Inteligencją (AIMS) wdrożony w TTMS spełnia międzynarodowe wymagania w zakresie odpowiedzialnego zarządzania AI, zarządzania ryzykiem oraz zgodności regulacyjnej. 1.7.2 Dlaczego ISO/IEC 42001 ma znaczenie Zaufanie i wiarygodność – systemy AI są rozwijane w oparciu o formalne mechanizmy nadzoru, transparentność i rozliczalność. Innowacje świadome ryzyka – ryzyka związane z AI są identyfikowane, oceniane i ograniczane bez spowalniania realizacji projektów. Gotowość regulacyjna – ramy zarządcze wspierają dostosowanie do zmieniających się wymagań prawnych, w tym do unijnego AI Act. Pozycja lidera rynkowego – wczesne wdrożenie standardu świadczy o dojrzałości organizacyjnej i gotowości do realizacji projektów AI w skali enterprise. 1.7.3 Co to oznacza dla klientów i partnerów Zgodnie z ISO/IEC 42001 wszystkie komponenty AI rozwijane lub integrowane przez TTMS są objęte jednolitym systemem zarządzania. Obejmuje on dokumentację, nadzór etyczny, kontrolę cyklu życia rozwiązań oraz ich ciągłe monitorowanie. Dla organizacji wybierających partnera IT oznacza to niższe ryzyko zgodności regulacyjnej, lepszą ochronę użytkowników i danych oraz większą pewność, że rozwiązania wykorzystujące AI są projektowane i wdrażane w sposób odpowiedzialny od samego początku. 2. Zintegrowany system zarządzania Wszystkie siedem certyfikacji i uprawnień funkcjonuje w ramach spójnego Zintegrowanego Systemu Zarządzania (IMS). Oznacza to, że bezpieczeństwo, jakość, świadczenie usług, zrównoważony rozwój, bezpieczeństwo pracy oraz – co coraz istotniejsze – zarządzanie sztuczną inteligencją są traktowane jako wzajemnie powiązane procesy, a nie odrębne inicjatywy compliance. Z perspektywy decydentów porównujących partnerów IT taki poziom integracji nie jest kwestią listy certyfikatów czy logotypów. Przekłada się on na realne ograniczenie ryzyka organizacyjnego, większą spójność operacyjną oraz zdolność do realizacji złożonych, regulowanych i przyszłościowych projektów cyfrowych w długim horyzoncie czasowym. 3. Dlaczego zintegrowane certyfikacje mają znaczenie dla klientów W praktyce taki poziom certyfikacji i integracji przynosi klientom wymierne korzyści: Mniejszy nakład pracy po stronie due diligence – certyfikowane procesy skracają ocenę dostawcy i weryfikację zgodności. Mniej audytów po stronie klienta – niezależna certyfikacja zastępuje powtarzalne kontrole wewnętrzne. Szybsze uruchamianie projektów – ustandaryzowane ramy zarządcze przyspieszają start współpracy od strony formalnej i operacyjnej. Niższe ryzyko zgodności – mechanizmy regulacyjne, bezpieczeństwa i operacyjne są wbudowane w model działania. Większa przewidywalność realizacji – projekty opierają się na sprawdzonych, powtarzalnych zasadach, a nie na praktykach ad hoc. W codziennej współpracy certyfikowane i zintegrowane systemy zarządzania upraszczają onboarding klienta, standaryzują raportowanie oraz ograniczają zakres i częstotliwość audytów prowadzonych po stronie klienta. Zapewniają również stabilną podstawę dla jasno zdefiniowanych SLA, ścieżek eskalacji oraz raportowania zgodności, co umożliwia szybsze uruchamianie projektów i sprawniejszą długoterminową realizację. Ostatecznie taki poziom certyfikacji istotnie ogranicza ryzyka najczęściej związane z wyborem partnera IT. Zmniejsza zależność od pojedynczych osób zamiast procesów, redukuje prawdopodobieństwo nieprzewidywalnych modeli realizacji oraz minimalizuje ryzyko vendor lock-in wynikające z nieudokumentowanych lub nieprzejrzystych praktyk. Dla decydentów certyfikowane i zintegrowane systemy zarządzania stanowią gwarancję, że projekty są prowadzone w oparciu o strukturę, transparentność i ciągłość, a nie improwizację. 4. Od certyfikacji do realnego działania Certyfikacje mają znaczenie tylko wtedy, gdy przekładają się na rzeczywiste praktyki operacyjne. W TTMS ramy jakości, bezpieczeństwa i zgodności nie są traktowane jako formalny obowiązek, lecz jako działające systemy zarządzania, osadzone w codziennej realizacji projektów. Jeżeli Twoja organizacja ocenia partnera IT lub chce wzmocnić własne kompetencje w zakresie ładu organizacyjnego, zarządzania jakością i zgodności regulacyjnej, TTMS wspiera klientów z branż regulowanych w projektowaniu, wdrażaniu i utrzymaniu certyfikowanych systemów zarządzania. Dowiedz się więcej o naszym podejściu do jakości i zintegrowanego zarządzania w praktyce: Usługi zarządzania jakością dla firm działających w wymagającym otoczeniu. FAQ Dlaczego certyfikacje ISO są ważne przy wyborze partnera IT? Certyfikacje ISO stanowią niezależne potwierdzenie, że partner IT działa zgodnie z międzynarodowymi, uznanymi standardami w kluczowych obszarach, takich jak bezpieczeństwo, jakość czy zarządzanie usługami. Dla klientów oznacza to mniejsze ryzyko operacyjne, większą przewidywalność współpracy oraz wyższy poziom zaufania. Certyfikacje nie są jedynie formalnością – wymuszają systemowe podejście do procesów, regularne audyty oraz ciągłe doskonalenie. W praktyce przekłada się to na stabilniejsze projekty, lepszą dokumentację i większą odporność organizacyjną dostawcy. Dla wielu organizacji, zwłaszcza z sektorów regulowanych, certyfikacje ISO są także warunkiem dopuszczenia dostawcy do przetargu lub współpracy długoterminowej. Czym różnią się ISO 27001, ISO 9001 i ISO/IEC 20000? ISO/IEC 27001 koncentruje się na ochronie informacji i zarządzaniu ryzykiem bezpieczeństwa, obejmując m.in. dane klientów i systemy krytyczne. ISO 9001 dotyczy jakości i powtarzalności procesów – określa, w jaki sposób organizacja planuje, realizuje i doskonali swoją pracę. Z kolei ISO/IEC 20000 skupia się na operacyjnym zarządzaniu usługami IT po ich uruchomieniu produkcyjnym, zapewniając ciągłość, dostępność i niezawodność. Choć standardy te często są ze sobą mylone, w praktyce regulują trzy różne, komplementarne obszary: bezpieczeństwo, jakość oraz świadczenie usług. W jaki sposób ISO/IEC 42001 wspiera zgodność z unijnym AI Act? ISO/IEC 42001 zapewnia ramy organizacyjne i procesowe, które bezpośrednio wspierają kluczowe wymagania unijnego AI Act. Obejmuje m.in. ustrukturyzowane zarządzanie ryzykiem systemów AI, mechanizmy nadzoru człowieka, kontrolę cyklu życia rozwiązań oraz ich dokumentowanie. Dzięki temu organizacje wdrażające ISO/IEC 42001 są lepiej przygotowane do spełnienia wymogów regulacyjnych dotyczących odpowiedzialnego, transparentnego i bezpiecznego wykorzystania sztucznej inteligencji. Standard ten pomaga przełożyć wymagania prawne na konkretne praktyki operacyjne. Jak zintegrowany system certyfikacji wpływa na współpracę z klientem? Zintegrowany system certyfikacji oznacza, że bezpieczeństwo, jakość, zarządzanie usługami, zgodność regulacyjna i – coraz częściej – zarządzanie AI są realizowane w ramach jednego spójnego modelu zarządczego. Dla klientów przekłada się to na krótszy proces due diligence, mniejszą liczbę audytów po ich stronie oraz szybsze uruchamianie projektów. Taki model zwiększa także przewidywalność współpracy, ogranicza ryzyko vendor lock-in i zmniejsza zależność od pojedynczych osób. W efekcie klienci zyskują partnera IT, który jest przygotowany do realizacji długoterminowych, złożonych i regulowanych projektów w sposób uporządkowany i stabilny.

Czytaj
TTMS na World Defense Show 2026

TTMS na World Defense Show 2026

Transition Technologies MS uczestniczyło w targach World Defense Show 2026, które odbyły się w dniach 8-12 lutego w Rijadzie w Arabii Saudyjskiej – jednym z najważniejszych globalnych wydarzeń dedykowanych sektorowi obronnemu i bezpieczeństwa. Tegoroczna edycja jednoznacznie potwierdziła kierunek rozwoju branży. Nowoczesna obronność coraz silniej opiera się nie tylko na platformach sprzętowych, lecz także na oprogramowaniu, zaawansowanej analityce danych oraz systemach wykorzystujących sztuczną inteligencję, integrowanych bezpośrednio z architekturą operacyjną. Wśród dominujących trendów widocznych podczas wydarzenia znalazły się: rosnące znaczenie bezzałogowych statków powietrznych, w szczególności hybrydowych platform VTOL łączących elastyczność użycia z większym zasięgiem operacyjnym, dynamiczny rozwój środowisk szkoleniowych opartych na symulacjach oraz technologiach VR i AR, umożliwiających przenoszenie kosztownych i ryzykownych elementów szkolenia do przestrzeni wirtualnej, coraz głębsza implementacja sztucznej inteligencji w systemach wspomagania dowodzenia, kierowania ogniem oraz budowania świadomości sytuacyjnej, integracja systemów C2 i C4ISR, szczególnie w kontekście zwalczania bezzałogowych środków napadu powietrznego i budowy wielowarstwowych systemów obrony powietrznej. Wyraźnie zauważalny był również nacisk na autonomizację systemów bojowych oraz poszukiwanie bardziej efektywnych kosztowo metod przeciwdziałania zagrożeniom powietrznym, zwłaszcza w obliczu masowego wykorzystania bezzałogowych platform w aktualnych konfliktach. Dla TTMS udział w World Defense Show 2026 stanowił okazję do rozmów na temat rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji, wspierających systemy dowodzenia, analitykę danych, integrację środowisk C4ISR oraz zaawansowane systemy szkoleniowe dla personelu wojskowego. Wydarzenie umożliwiło nawiązanie nowych relacji międzynarodowych oraz identyfikację potencjalnych obszarów współpracy w środowiskach o podwyższonych wymaganiach bezpieczeństwa i niezawodności. World Defense Show 2026 potwierdziło, że przyszłe pole walki będzie w coraz większym stopniu środowiskiem cyfrowym, sieciocentrycznym i definiowanym przez oprogramowanie – a skuteczna modernizacja sił zbrojnych wymaga dziś nie tylko zaawansowanych platform, lecz przede wszystkim inteligentnych, zintegrowanych systemów.

Czytaj
2026: rok prawdy dla AI w biznesie – kto zapłaci za eksperymenty z lat 2023-2025?

2026: rok prawdy dla AI w biznesie – kto zapłaci za eksperymenty z lat 2023-2025?

1. Wprowadzenie: od hype’u do twardej rzeczywistości Przez ostatnie trzy lata upowszechnianie sztucznej inteligencji w biznesie była napędzana hype’em i niekontrolowanymi eksperymentami. Firmy inwestowały miliardy w pilotaże generatywnej AI, licząc na to, że technologia ta „dosłownie wszystko” odmieni. Szczególnie rok 2025 był szczytem tej gorączki AI – wiele organizacji przechodziło wtedy od testów do rzeczywistych wdrożeń. Jednocześnie rzeczywistość coraz wyraźniej rozmijała się z obietnicami. Realny wpływ AI na biznes okazywał się nierówny i trudny do jednoznacznego zmierzenia, głównie dlatego, że otaczające ją systemy i procesy nie były gotowe na trwałe wykorzystanie jej potencjału. Jak trafnie zauważyło World Economic Forum, „jeśli 2025 był rokiem hype’u wokół AI, to 2026 może okazać się rokiem rozliczenia”. W 2026 roku rachunek za pierwsze eksperymenty z AI zaczyna być wystawiany – w postaci długu technicznego, ryzyk bezpieczeństwa, presji regulacyjnej oraz rosnącej niecierpliwości inwestorów. Rok 2026 oznacza punkt zwrotny: era bezrefleksyjnego entuzjazmu wobec AI ustępuje miejsca epoce oceny i odpowiedzialności. Kluczowe pytanie nie brzmi już „czy AI potrafi to zrobić?”, lecz „jak dobrze potrafi to zrobić, jakim kosztem i kto ponosi ryzyko?”. W tym artykule analizujemy, w jaki sposób swobodne eksperymenty z AI w latach 2023-2025 wygenerowały ukryte koszty i zagrożenia oraz dlaczego rok 2026 zapowiada się jako moment prawdy dla AI w biznesie – moment, w którym hype zderza się z rzeczywistością, a ktoś musi zapłacić cenę. 2. Lata 2023-2025: epoka hype’u i niekontrolowanych eksperymentów z AI Z perspektywy czasu lata 2023-2025 były dla wielu organizacji prawdziwym „Dzikim Zachodem” AI. Narzędzia generatywnej AI (GenAI) – takie jak ChatGPT, Copiloty czy modele tworzone na zamówienie – szturmem wkroczyły na rynek, obiecując rewolucję w programowaniu, tworzeniu treści, obsłudze klienta i wielu innych obszarach. Zarówno technologiczni giganci, jak i startupy inwestowały bezprecedensowe środki w rozwój AI oraz infrastrukturę, napędzając falę innowacji. W niemal każdej branży AI przedstawiano jako siłę transformacyjną, a firmy ścigały się w uruchamianiu kolejnych pilotażowych zastosowań, obawiając się, że pozostaną w tyle. Ten pośpiech niósł jednak ze sobą wyraźną sprzeczność. Ogromne modele i potężne budżety przyciągały uwagę mediów, ale codzienne doświadczenia firm często nie dorównywały wygórowanym oczekiwaniom. Pod koniec 2025 roku wiele organizacji miało trudność z wykazaniem konkretnych, mierzalnych efektów swoich inicjatyw AI. Problem nie polegał na tym, że technologia zawiodła – w wielu przypadkach algorytmy działały zgodnie z założeniami. Kluczowe było raczej to, że procesy biznesowe i systemy wspierające nie były przygotowane na przekucie wyników AI w trwałą wartość. Brakowało odpowiedniej infrastruktury danych, zarządzania zmianą oraz integracji z istniejącymi systemami, przez co wczesne pilotaże rzadko przeradzały się w stabilny i powtarzalny zwrot z inwestycji. Entuzjazm wokół AI pozostał jednak niezwykle wysoki. Początkowe potknięcia i nierówne rezultaty w niewielkim stopniu osłabiły mentalność „wyścigu AI”. Wręcz przeciwnie – porażki przesunęły punkt ciężkości debaty z samego wdrażania na skuteczniejsze wykorzystanie AI. Jak ujęto to w jednej z analiz, „te momenty niepowodzeń nie zmniejszyły entuzjazmu – dojrzały go, przekształcając początkową ekscytację w silniejsze dążenie do realnych efektów”. Do 2025 roku AI zdecydowanie wyszła z fazy testów i trafiła do realnych wdrożeń produkcyjnych, a kadra zarządzająca wchodziła w 2026 rok nadal przekonana, że AI jest koniecznością – choć już znacznie bardziej świadoma wyzwań, które się z nią wiążą. 3. Narastający dług techniczny i bezpieczeństwa jako efekt szybkiej adopcji AI Jednym z ukrytych kosztów boomu na AI w latach 2023-2025 jest znaczący dług techniczny i dług bezpieczeństwa, który zgromadziło wiele organizacji. W pośpiechu towarzyszącym szybkim wdrożeniom rozwiązań AI często chodzono na skróty – szczególnie w obszarze kodu generowanego przez AI oraz zautomatyzowanych przepływów pracy – co przełożyło się na długofalowe problemy utrzymaniowe i nowe podatności. Asystenci programistyczni oparte na AI radykalnie przyspieszyli rozwój oprogramowania, pozwalając zespołom wytwarzać kod nawet dwukrotnie szybciej. Ta prędkość miała jednak swoją cenę. Badania pokazują, że kod generowany przez AI często faworyzuje szybkie rozwiązania kosztem solidnej architektury, co prowadzi do kumulowania się błędów, luk bezpieczeństwa, zduplikowanego kodu oraz trudnej do opanowania złożoności. Jak zauważono w jednym z raportów, „gwałtowny wzrost tempa w naturalny sposób zwiększa akumulację zobowiązań jakościowych kodu – w szczególności błędów, podatności bezpieczeństwa, złożoności strukturalnej oraz długu technicznego”. Nawet jeśli narzędzia do generowania kodu stale się poprawiają, sama skala produkcji przerasta możliwości ludzkiego code review, przez co wadliwy kod przedostaje się do środowisk produkcyjnych. Efekt to rosnący backlog strukturalnie słabego kodu i ukrytych defektów, który dziś wymaga kosztownej refaktoryzacji i zabezpieczania. Analitycy Forrester przewidują, że do 2026 roku 75% decydentów technologicznych będzie zmagać się z umiarkowanym lub poważnym długiem technicznym, w dużej mierze będącym konsekwencją podejścia „najpierw szybkość”, charakterystycznego dla rozwoju wspieranego przez AI w poprzednich latach. Taki dług to nie tylko problem zespołów developerskich – to realne ryzyko dla całej organizacji. Systemy nasycone błędami wprowadzonymi przez AI lub źle utrzymywane modele mogą zawodzić w nieprzewidywalny sposób, zakłócając procesy biznesowe i doświadczenia klientów. Liderzy obszaru bezpieczeństwa również coraz głośniej ostrzegają przed „długiem bezpieczeństwa” wynikającym z gwałtownej adopcji GenAI. W pogoni za automatyzacją i generowaniem kodu lub treści wiele firm nie zadbało o odpowiednie mechanizmy ochronne. Do najczęstszych problemów należą: Nieweryfikowany kod generowany przez AI, zawierający ukryte podatności (np. niezabezpieczone API czy błędy logiczne), wdrażany bezpośrednio do systemów produkcyjnych. Jeśli nie zostanie wykryty, może być łatwo wykorzystany przez atakujących. Zjawisko „shadow AI” wśród pracowników – korzystanie z prywatnych kont ChatGPT lub innych narzędzi AI do przetwarzania danych firmowych – prowadzące do wycieków wrażliwych informacji. Przykładowo w 2023 roku inżynierowie Samsunga nieumyślnie ujawnili poufny kod źródłowy w ChatGPT, co skłoniło firmę do czasowego zakazu korzystania z generatywnej AI do momentu wdrożenia odpowiednich kontroli. W wewnętrznej ankiecie Samsunga 65% respondentów uznało narzędzia GenAI za zagrożenie dla bezpieczeństwa, wskazując na brak możliwości odzyskania danych po ich przesłaniu na zewnętrzne serwery AI. Od tego czasu wiele organizacji odkryło, że pracownicy bez zgody wklejają do narzędzi AI dane klientów lub fragmenty kodu, generując ryzyka zgodności regulacyjnej oraz naruszenia własności intelektualnej. Nowe wektory ataku wynikające z integracji AI. W miarę jak firmy wplatały AI w swoje produkty i procesy, często nieświadomie tworzyły nowe podatności. Aktorzy zagrożeń coraz częściej wykorzystują generatywną AI do prowadzenia bardziej zaawansowanych cyberataków w tempie maszynowym – od wiarygodnych kampanii phishingowych po eksploitację kodu. Jednocześnie usługi AI zintegrowane z aplikacjami mogą być podatne na manipulacje (np. prompt injection czy zatruwanie danych), jeśli nie zostaną odpowiednio zabezpieczone. W praktyce oznacza to, że zespoły bezpieczeństwa wchodzą w 2026 rok z narastającym backlogiem ryzyk związanych z AI, które trzeba pilnie ograniczać. Regulatorzy, klienci i audytorzy coraz częściej oczekują „udowadnialnych mechanizmów bezpieczeństwa obejmujących cały cykl życia AI (pozyskiwanie danych, trenowanie, wdrożenie, monitoring oraz reagowanie na incydenty)”. Innymi słowy, firmy muszą dziś realnie spłacać dług bezpieczeństwa powstały w wyniku gwałtownej adopcji AI – wdrażając bardziej restrykcyjne kontrole dostępu, lepszą ochronę danych oraz testy bezpieczeństwa modeli AI. Reaguje na to nawet rynek ubezpieczeń cybernetycznych – niektórzy ubezpieczyciele wymagają już dowodów aktywnego zarządzania ryzykiem AI jako warunku objęcia organizacji ochroną. Mowa tutaj o takich dowodach jak symulowane testy ataków na modele AI (red teaming) czy sprawdzanie, czy model nie faworyzuje wybranych grup (testy stronniczości). Wniosek: epoka eksperymentów rzeczywiście przyspieszyła produktywność, ale jednocześnie wygenerowała ukryte koszty. W 2026 roku organizacje będą musiały zainwestować czas i środki, aby posprzątać „bałagan po AI” – refaktoryzować niestabilny kod generowany przez AI, łatać podatności oraz wprowadzać mechanizmy zapobiegające wyciekom danych i nadużyciom. Firmy, które nie zmierzą się z tym długiem technicznym i bezpieczeństwa, zapłacą w inny sposób – poprzez incydenty, przestoje systemów lub zahamowanie innowacji. 4. Luka w nadzorze: adopcja AI wyprzedziła governance Kolejną istotną lekcją wyniesioną z boomu AI w latach 2023-2025 jest to, że wdrażanie AI wyraźnie wyprzedziło mechanizmy nadzoru. W ferworze implementacji rozwiązań opartych na AI wiele organizacji zaniedbało stworzenie spójnego governance AI, ścieżek audytowych oraz wewnętrznych kontroli. W 2026 roku ta luka staje się boleśnie widoczna. W fazie hype’u atrakcyjne narzędzia AI były często wdrażane przy minimalnych wytycznych politycznych i bez rzetelnej oceny ryzyka. Niewiele firm posiadało ramy pozwalające odpowiedzieć na kluczowe pytania: kto ponosi odpowiedzialność za decyzje podejmowane przez AI? Jak audytować działania systemu? Czy zapobiegamy stronniczości, nadużyciom własności intelektualnej lub naruszeniom zgodności regulacyjnej? W efekcie wiele organizacji funkcjonowało w modelu „ufamy AI”, bez etapu „sprawdzamy”. Pracownicy otrzymywali copiloty AI do generowania kodu lub treści, ale brakowało logów audytowych i dokumentacji pokazujących, co dokładnie wygenerowała AI i czy wynik został zweryfikowany przez człowieka. Algorytmy wspierające podejmowanie decyzji trafiały do użytku bez jasno określonej odpowiedzialności i punktów kontroli typu human-in-the-loop. W badaniu PwC niemal połowa menedżerów przyznała, że wdrożenie zasad Responsible AI w praktyce stanowi dla nich wyzwanie. Choć zdecydowana większość zgadza się, że odpowiedzialna AI jest kluczowa dla ROI i efektywności, to operacjonalizacja tych zasad – poprzez testy uprzedzeń, transparentność czy mechanizmy kontroli – wyraźnie nie nadążała za tempem wdrożeń. W praktyce adopcja AI rozprzestrzeniała się szybciej niż modele nadzoru zdolne zarządzać jej specyficznymi ryzykami. Organizacje masowo wdrażały agentów AI i zautomatyzowane systemy decyzyjne, „szybciej, niż governance było w stanie odpowiedzieć na ich unikalne potrzeby”. Ta luka w nadzorze sprawiła, że wiele firm weszło w 2026 rok z systemami AI działającymi produkcyjnie, ale pozbawionymi solidnego nadzoru i dokumentacji, co znacząco zwiększa ryzyko błędów oraz potknięć etycznych. Początkowy wyścig po AI często stawiał szybkość ponad strategią – jak zauważył jeden z dyrektorów ds. prawnych w branży technologicznej. „Wczesna fala wdrożeń AI faworyzowała tempo kosztem strategii, pozostawiając wiele organizacji z niewielkimi efektami w zamian za poniesione inwestycje” – podkreśla Chief Legal Officer firmy Ivanti, wskazując, że przedsiębiorstwa dopiero teraz zaczynają dostrzegać konsekwencje tego zaniedbania. Obejmują one m.in. rozproszone, silosowe projekty AI, niespójne standardy oraz zjawisko „teatru innowacji” – mnogość pilotaży AI pozbawionych wspólnego kierunku i mierzalnej wartości biznesowej. Co istotne, do 2026 roku brak governance AI stał się problemem na poziomie zarządów i rad nadzorczych. Dyrektorzy i inwestorzy coraz częściej pytają kadrę zarządzającą: jaką realną kontrolę macie nad AI w organizacji? Także regulatorzy oczekują istnienia formalnych struktur zarządzania ryzykiem i nadzoru nad AI. W Stanach Zjednoczonych Komitet Doradczy Inwestorów przy SEC wezwał wręcz do rozszerzenia ujawnień dotyczących tego, w jaki sposób zarządy nadzorują governance AI w kontekście zarządzania ryzykiem cyberbezpieczeństwa. Oznacza to, że firmy mogą wkrótce zostać zobowiązane do raportowania zasad zarządzania AI w podobny sposób, jak dziś raportują kontrole finansowe czy praktyki ochrony danych. Luka w governance z ostatnich lat sprawiła, że wiele organizacji musi dziś nadrabiać zaległości. W 2026 roku zespoły audytu i compliance gorączkowo inwentaryzują wszystkie wykorzystywane systemy AI, wdrażają ścieżki audytowe oraz egzekwują polityki (np. obowiązek ludzkiej weryfikacji wyników AI w decyzjach o wysokiej wadze). Ramy Responsible AI, które w latach 2023-2024 funkcjonowały głównie na poziomie deklaracji, w 2026 roku mają szansę wreszcie stać się operacyjne. Jak prognozuje PwC, „rok 2026 może okazać się momentem, w którym firmy przezwyciężą to wyzwanie i wdrożą powtarzalne, rygorystyczne praktyki Responsible AI (RAI)”. Można spodziewać się upowszechnienia nowych mechanizmów governance – od rejestrów i dokumentacji modeli AI, przez wewnętrzne komitety etyki AI, aż po narzędzia do automatycznego wykrywania i monitorowania uprzedzeń. Organizacje, które zamkną tę lukę w nadzorze, nie tylko unikną kosztownych błędów, lecz także zyskają solidne podstawy do bezpiecznego i skalowalnego wykorzystania AI w przyszłości. 5. Szybkość kontra gotowość: pogłębiająca się luka wdrożeniowa Jednym z najbardziej widocznych problemów boomu na AI była rosnąca rozbieżność między tempem wdrożeń a faktyczną gotowością organizacji do zarządzania ich konsekwencjami. Wiele firm przeskoczyło od zera do AI w zawrotnym tempie, jednak ich ludzie, procesy i strategie nie nadążały za tą zmianą. Powstał w ten sposób paradoks efektywności: AI była wszędzie, a mimo to realna wartość biznesowa często pozostawała trudna do uchwycenia. Pod koniec 2025 roku badania przyniosły otrzeźwiające dane – nawet 95% korporacyjnych projektów generatywnej AI nie dostarczyło mierzalnego zwrotu z inwestycji ani realnego wpływu na wynik finansowy. Innymi słowy, jedynie niewielka część inicjatyw AI faktycznie przełożyła się na istotną zmianę biznesową. Z kolei MIT Media Lab wskazał, że „95% organizacji nie widzi mierzalnych zwrotów z AI” w sektorze pracy opartej na wiedzy. Nie oznacza to, że AI nie potrafi tworzyć wartości – raczej pokazuje, że większość firm nie była przygotowana na jej skuteczne wykorzystanie w tempie, w jakim ją wdrażała. Przyczyny tej luki między wdrożeniem a gotowością organizacyjną są wielorakie: Brak integracji z codziennymi procesami: Samo wdrożenie modelu AI to jedno, a przeprojektowanie procesów biznesowych tak, aby realnie z niego korzystały – to zupełnie inna kwestia. Wiele firm „wdrażało AI bez dopasowania jej do istniejących procesów i bez odpowiedniego przeszkolenia pracowników”, co prowadziło do początkowego spadku produktywności, określanego mianem paradoksu produktywności AI. Wyniki generowane przez AI wyglądały efektownie na demonstracjach, lecz pracownicy pierwszej linii często nie potrafili włączyć ich w codzienną pracę albo musieli poświęcać dodatkowy czas na weryfikację rezultatów (to, co bywa określane jako „AI slop”, czyli niskiej jakości rezultat generujący więcej pracy niż korzyści). Luka kompetencyjna i kulturowa: Organizacje wdrażały AI szybciej, niż rozwijały kompetencje pracowników niezbędne do korzystania z tych narzędzi i ich nadzorowania. Część zespołów obawiała się nowej technologii, inni po prostu nie byli przygotowani do efektywnej współpracy z systemami AI. Jak zauważył analityk Gartnera Deepak Seth, „wciąż nie wiemy, jak zbudować strukturę zespołu, w której AI jest równoprawnym uczestnikiem pracy”. W wielu organizacjach brakowało dojrzałości i biegłości w obszarze AI zarówno wśród pracowników, jak i menedżerów, co skutkowało niewłaściwym użyciem lub niewykorzystaniem potencjału technologii. Rozproszone i niepriorytetyzowane działania: Bez jasno zdefiniowanej strategii AI część firm rozpraszała swoje wysiłki na dziesiątki równoległych eksperymentów. Jak zauważa PwC, „organizacje rozkładają swoje działania zbyt cienko, stawiając na drobne, niespójne zakłady… a wczesne sukcesy potrafią maskować głębsze problemy”. Gdy projekty AI wyrastały w różnych częściach organizacji (często oddolnie, z inicjatywy entuzjastycznych pracowników), kierownictwu trudno było skalować te naprawdę istotne. Brak strategii narzuconej odgórnie sprawiał, że wiele inicjatyw AI nigdy nie przełożyło się na realny wpływ w skali całego przedsiębiorstwa. Efektem tych zjawisk było to, że do 2025 roku wiele firm miało niewiele do pokazania mimo intensywnej aktywności wokół AI. Jak ujęła to Brooke Johnson z Ivanti, organizacje kończyły z „niedziałającymi optymalnie narzędziami, rozproszonymi systemami i zmarnowanymi budżetami”, ponieważ działały zbyt szybko i bez planu. Ta frustracja wymusza dziś zmianę podejścia w 2026 roku: odejście od filozofii „działaj szybko i psuj” na rzecz „zwolnij i zrób to dobrze”. Już teraz widać, że najbardziej dojrzałe organizacje korygują swoje podejście. Zamiast ścigać się w dziesiątkach przypadków użycia AI, identyfikują kilka obszarów o największym potencjale i koncentrują się na nich w sposób pogłębiony – zgodnie z podejściem „wąsko, ale głęboko”. Inwestują w zarządzanie zmianą i szkolenia, tak aby pracownicy faktycznie korzystali z dostarczonych narzędzi AI. Co istotne, kadra zarządzająca wprowadza coraz więcej dyscypliny i nadzoru nad inicjatywami AI. Jak zauważa PwC, w 2026 roku „słusznie kończy się cierpliwość dla czysto eksploracyjnych inwestycji w AI” – każda wydana złotówka musi dziś przekładać się na mierzalne efekty, a powierzchowne pilotaże są systematycznie eliminowane. Mówiąc wprost, AI musi teraz na siebie zarabiać. Luka między wdrożeniem a gotowością zamyka się w tych firmach, które traktują AI jako transformację strategiczną, prowadzoną przez najwyższe kierownictwo, a nie jako serię technologicznych demonstracji. Organizacje tkwiące w „teatrze innowacji” przekonają się w 2026 roku, że to bolesne przebudzenie – ich projekty AI trafią pod lupę dyrektorów finansowych i zarządów pytających wprost: „jaką realną wartość to dostarcza?” Sukces w 2026 roku przypadnie tym, którzy potrafią zrównoważyć innowacyjność z przygotowaniem, powiązać inicjatywy AI z celami biznesowymi, wzmocnić je odpowiednimi procesami i kompetencjami oraz wdrażać je w tempie, które organizacja jest w stanie wchłonąć. Czasy wdrażania AI „dla samej AI” minęły – teraz liczy się trwała, zarządzana AI, na którą organizacja jest faktycznie gotowa. 6. Regulacyjne rozliczenie: nadchodzą zasady i egzekwowanie prawa wobec AI Regulatorzy dostrzegli chaos, jaki towarzyszył masowej adopcji AI w ostatnich latach, a rok 2026 wyznacza początek znacznie bardziej zdecydowanej reakcji regulacyjnej na całym świecie. Po okresie debat legislacyjnych w latach 2023-2024 rządy przechodzą dziś od ogólnych wytycznych do realnego egzekwowania przepisów dotyczących AI. Firmy, które zlekceważyły governance AI, mogą stanąć w obliczu konsekwencji prawnych i finansowych, jeśli nie dostosują się wystarczająco szybko. W Unii Europejskiej przełomowa regulacja – EU AI Act – jest wdrażana etapami. Przyjęte pod koniec 2023 roku kompleksowe rozporządzenie wprowadza obowiązki zależne od poziomu ryzyka danego systemu AI. Co istotne, do 2 sierpnia 2026 roku firmy wdrażające AI na terenie UE muszą spełnić szczegółowe wymogi transparentności i kontroli dla tzw. „systemów AI wysokiego ryzyka”. Brak zgodności nie wchodzi w grę, jeśli ktoś nie liczy się z poważnymi karami – sankcje mogą sięgać 35 mln euro lub 7% globalnego rocznego obrotu (w zależności od tego, która kwota jest wyższa) w przypadku najpoważniejszych naruszeń. To jednoznaczny sygnał, że w UE era dobrowolnej samoregulacji dobiegła końca. Organizacje będą musiały dokumentować swoje systemy AI, przeprowadzać oceny ryzyka oraz zapewnić nadzór człowieka nad zastosowaniami wysokiego ryzyka (np. w ochronie zdrowia, finansach, HR), w przeciwnym razie narażą się na zdecydowane działania egzekucyjne. Unijni regulatorzy już zaczęli demonstrować swoją determinację. Pierwszy pakiet przepisów AI Act zaczął obowiązywać w 2025 roku, a w państwach członkowskich wyznaczani są organy odpowiedzialne za nadzór nad zgodnością. Komisja Europejska publikuje wytyczne dotyczące praktycznego stosowania nowych regulacji. Równolegle obserwujemy inicjatywy uzupełniające, takie jak włoska ustawa o AI (spójna z EU AI Act) czy wdrażany kodeks postępowania dotyczący transparentności treści generowanych przez AI. Wszystko to oznacza, że do 2026 roku firmy działające w Europie muszą mieć swoje AI „uporządkowane” – prowadzić ścieżki audytowe, rejestrować wybrane systemy AI w unijnej bazie, informować użytkowników o wykorzystaniu AI w generowanych treściach i nie tylko – albo liczyć się z postępowaniami i karami finansowymi. Ameryka Północna nie pozostaje daleko w tyle. Choć na początku 2026 roku Stany Zjednoczone nie posiadają jeszcze jednolitej, federalnej ustawy regulującej AI, tempo regulacji i egzekwowania przepisów na poziomie stanowym wyraźnie rośnie. Przykładowo ustawa AI Act w stanie Kolorado (uchwalona w 2024 roku) zacznie obowiązywać w czerwcu 2026 roku, nakładając na twórców i użytkowników AI obowiązek zapobiegania dyskryminacji algorytmicznej, wdrażania programów zarządzania ryzykiem oraz przeprowadzania ocen wpływu dla systemów AI uczestniczących w istotnych procesach decyzyjnych. Kilka innych stanów (m.in. Kalifornia, Nowy Jork, Illinois) wprowadziło regulacje koncentrujące się na konkretnych obszarach, takich jak algorytmy rekrutacyjne czy systemy AI podszywające się pod ludzi. Ta mozaika przepisów oznacza, że firmy działające w USA muszą niezwykle ostrożnie poruszać się po krajobrazie compliance, w przeciwnym razie mogą narazić się na działania prokuratorów generalnych poszczególnych stanów. Co więcej, rok 2025 przyniósł już pierwsze realne przykłady egzekwowania przepisów dotyczących AI w USA. W maju 2025 roku prokurator generalny Pensylwanii zawarł ugodę z firmą zarządzającą nieruchomościami po tym, jak wykorzystywane przez nią narzędzie AI do podejmowania decyzji najmu doprowadziło do niebezpiecznych warunków mieszkaniowych i naruszeń prawa. Z kolei w lipcu 2025 roku prokurator generalny stanu Massachusetts nałożył karę w wysokości 2,5 mln dolarów na firmę obsługującą kredyty studenckie w związku z zarzutami, że jej system oparty na AI w sposób nieuczciwy opóźniał lub niewłaściwie obsługiwał programy ulgowe. To najpewniej dopiero wierzchołek góry lodowej – regulatorzy wyraźnie sygnalizują, że firmy będą pociągane do odpowiedzialności za szkodliwe skutki działania AI, również w oparciu o już obowiązujące przepisy o ochronie konsumentów czy przeciwdziałaniu dyskryminacji. Amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC) zapowiedziała także zdecydowane działania wobec wprowadzających w błąd praktyk związanych z AI i niewłaściwego wykorzystania danych, wszczynając postępowania dotyczące m.in. szkód powodowanych przez chatboty oraz bezpieczeństwa dzieci w aplikacjach opartych na AI. Po drugiej stronie Atlantyku również Wielka Brytania przechodzi od zasad ogólnych do wiążących regulacji. Po początkowym podejściu opartym na minimalnej ingerencji i wspieraniu innowacji rząd brytyjski zasygnalizował w 2025 roku, że regulatorzy sektorowi otrzymają wyraźne uprawnienia do egzekwowania wymogów dotyczących AI w obszarach takich jak ochrona danych, konkurencja czy bezpieczeństwo. Do 2026 roku można spodziewać się wprowadzenia bardziej konkretnych obowiązków compliance, choć prawdopodobnie mniej szczegółowych niż w modelu unijnym. Dla liderów biznesu przekaz jest jednoznaczny: krajobraz regulacyjny wokół AI szybko się krystalizuje w 2026 roku. Zgodność AI z przepisami musi być traktowana z taką samą powagą jak ochrona danych osobowych (GDPR) czy raportowanie finansowe. Oznacza to m.in. konieczność przeprowadzania ocen wpływu AI, zapewnienia transparentności (np. informowania użytkowników o wykorzystaniu AI), prowadzenia dokumentacji i logów audytowych decyzji podejmowanych przez systemy AI oraz wdrażania procedur obsługi incydentów i błędów związanych z AI. Firmy, które zlekceważą te obowiązki, mogą stać się przykładem dla regulatorów – a kary finansowe lub odszkodowania prawne sprawią, że realnie „zapłacą” za zbyt luźne praktyki z poprzednich lat. 7. Odpór inwestorów: żądanie ROI i realnej odpowiedzialności To nie tylko regulatorzy – inwestorzy i akcjonariusze również stracili cierpliwość do hype’u wokół AI. Do 2026 roku zarówno rynek giełdowy, jak i fundusze venture capital oczekują namacalnych zwrotów z inwestycji w AI i zaczynają karać firmy, które zbyt wiele obiecywały, a zbyt mało dowiozły. W 2025 roku AI była gwiazdą Wall Street – spółki technologiczne silnie związane z AI notowały dynamiczne wzrosty, a niemal każda rozmowa wynikowa zawierała wątek sztucznej inteligencji. Jednak wraz z początkiem 2026 roku analitycy otwarcie pytają firmy oparte na AI: „pokażcie pieniądze”. Jeden z raportów trafnie oddał nastroje, posługując się metaforą randkową: „w 2025 roku AI zabrała inwestorów na bardzo udaną pierwszą randkę. W 2026… czas zacząć płacić rachunek”. Okres taryfy ulgowej dla spekulacyjnych wydatków na AI dobiega końca, a inwestorzy oczekują wyraźnego ROI lub oszczędności kosztowych możliwych do przypisania inicjatywom AI. Firmy, które nie potrafią skwantyfikować wartości, mogą liczyć się z obniżką wycen. Już teraz widać, jak rynek zaczyna wyraźnie oddzielać zwycięzców AI od przegranych. Tom Essaye z Sevens Report zauważył pod koniec 2025 roku, że wcześniejszy „jednolity entuzjazm” wobec wszystkiego, co związane z AI, stał się „rozbity i selektywny”. Jak ujął to wprost, „branża wchodzi w okres, w którym rynek agresywnie sortuje zwycięzców i przegranych”. Przykładowo niektórzy producenci chipów i dostawcy chmury, którzy bezpośrednio korzystają na obciążeniach AI, notowali dynamiczne wzrosty, podczas gdy część dawnych „ulubieńców” rynku oprogramowania – firm, które jedynie marketingowo pozycjonowały się jako liderzy AI – zaczęła tracić na wartości, gdy inwestorzy zażądali dowodów realnego wzrostu napędzanego przez AI. Nawet duże firmy z segmentu enterprise software, takie jak Oracle, które jechały na fali hype’u, spotkały się z większą presją, gdy inwestorzy zaczęli domagać się natychmiastowego ROI z działań AI. To wyraźna zmiana w porównaniu z 2023 rokiem, kiedy samo wspomnienie o „strategii AI” potrafiło podbić kurs akcji. Dziś firmy muszą poprzeć narrację o AI twardymi liczbami – wzrostem przychodów, poprawą marż lub nowymi klientami pozyskanymi dzięki AI. Akcjonariusze coraz mocniej naciskają także na kosztową stronę AI. Trenowanie dużych modeli oraz ich utrzymanie w skali produkcyjnej jest niezwykle drogie – wystarczy wspomnieć o rosnących rachunkach za chmurę i inwestycjach w GPU. W trudniejszym otoczeniu makroekonomicznym 2026 roku zarządy i inwestorzy nie będą tolerować nieograniczonych wydatków na AI bez jasnego uzasadnienia biznesowego. Można spodziewać się większego aktywizmu inwestorskiego lub ostrych pytań na walnych zgromadzeniach, w stylu: „wydaliście w zeszłym roku 100 mln dolarów na AI – co konkretnie z tego mamy?”. Jeśli odpowiedź będzie niejednoznaczna, należy liczyć się z reakcją rynku. Z drugiej strony firmy, które potrafią jasno przedstawić i dowieźć realny zwrot z AI, zyskają zaufanie inwestorów. Kolejnym obszarem zainteresowania inwestorów jest ład korporacyjny wokół AI, o którym była mowa wcześniej. Doświadczeni inwestorzy obawiają się, że organizacje pozbawione solidnego governance AI mogą narazić się na kryzysy reputacyjne lub prawne, bezpośrednio uderzające w wartość dla akcjonariuszy. To dlatego SEC oraz sami inwestorzy coraz głośniej domagają się nadzoru nad AI na poziomie zarządów. Niewykluczone, że już w 2026 roku część inwestorów instytucjonalnych zacznie oczekiwać od spółek niezależnych audytów systemów AI lub publikacji raportów ryzyka AI, analogicznych do raportów ESG czy zrównoważonego rozwoju. Przekaz ze strony rynku kapitałowego jest jasny: wierzymy, że AI może być transformacyjna, ale przeżyliśmy już niejeden cykl hype’u – oczekujemy rozsądnego zarządzania i realnych zwrotów, a nie technologicznego optymizmu bez pokrycia. Podsumowując, rok 2026 to moment, w którym hype wokół AI zderza się z finansową rzeczywistością. Firmy albo zaczną realnie zbierać owoce inwestycji w AI, albo poniosą dotkliwe konsekwencje. Organizacje, które traktowały ostatnie lata jako kosztowną lekcję, muszą teraz zdecydować, czy potrafią ją przekuć w wartość, czy też będą zmuszone spisać część projektów na straty. Dla niektórych oznaczać to będzie korekty wycen giełdowych lub trudności w pozyskiwaniu kapitału, jeśli nie pokażą wiarygodnej drogi do rentowności dzięki AI. Dla innych, dysponujących spójną i dojrzałą strategią, 2026 rok może być momentem, w którym AI faktycznie zacznie poprawiać wyniki finansowe i uzasadni wcześniejsze inwestycje. Jak celnie skomentował jeden z autorów na LinkedInie, „2026 nie będzie definiowany przez hype. Będzie definiowany przez odpowiedzialność – zwłaszcza w kontekście kosztów i zwrotu z inwestycji.” 8. Studia przypadków: zwycięzcy i przegrani dojrzałości AI Przykłady z rynku pokazują, jak firmy radzą sobie w momencie, gdy eksperymentalna fala AI zaczyna opadać. Część organizacji wyrasta dziś na zwycięzców dojrzałości AI – wcześnie zainwestowały w governance i spójność wdrożeń, dzięki czemu zaczynają osiągać wymierne korzyści. Inne wciąż się zmagają lub wyciągają bolesne wnioski, wycofując się z pośpiesznych wdrożeń AI, które nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Po stronie organizacji mających problemy uwagę zwracają historie firm, które rzuciły się w AI bez odpowiednich zabezpieczeń. Wspomniany wcześniej przypadek Samsunga jest tu dobrym przykładem. Chcąc szybko zwiększyć produktywność programistów, dział półprzewodników Samsunga dopuścił korzystanie z ChatGPT – a w ciągu kilku tygodni wewnętrzny kod źródłowy oraz wrażliwe plany biznesowe trafiły nieumyślnie do publicznego chatbota. Reakcja była natychmiastowa: firma wprowadziła całkowity zakaz korzystania z zewnętrznych narzędzi AI do czasu wdrożenia odpowiednich mechanizmów ochrony danych. Ten przypadek pokazuje, że nawet technologicznie zaawansowane organizacje mogą potknąć się bez jasnych polityk wewnętrznych dotyczących AI. Wiele innych firm w latach 2023-2024 przeżyło podobne „zimne prysznice” (przykładowo banki takie jak JPMorgan czasowo zakazywały używania ChatGPT), uświadamiając sobie dopiero po wycieku danych lub kompromitujących wynikach, że konieczne jest egzekwowanie zasad korzystania z AI oraz prowadzenie logów. Koszt takich sytuacji ma głównie charakter reputacyjny i operacyjny – obiecujące inicjatywy AI musiały zostać wstrzymane, co oznaczało utratę czasu i impetu. Innym przykładem „przegranych” są firmy z branży mediów i contentu, które zbyt szybko sięgnęły po AI. Na początku 2023 roku kilku wydawców cyfrowych (m.in. BuzzFeed czy CNET) eksperymentowało z artykułami pisanymi przez AI, licząc na redukcję kosztów. Szybko okazało się to błędem, gdy czytelnicy i eksperci wykryli błędy merytoryczne oraz przypadki plagiatu w treściach generowanych przez AI, co doprowadziło do publicznej krytyki i korekt. CNET, dla przykładu, musiał po cichu wstrzymać swój program tworzenia treści z użyciem AI po ujawnieniu poważnych nieścisłości, co podważyło zaufanie odbiorców. Te przypadki jasno pokazują, że wypychanie AI do kanałów kontaktu z klientem bez rygorystycznej kontroli jakości może poważnie zaszkodzić marce i nadwyrężyć zaufanie – to lekcja, którą rynek odrobił w bolesny sposób. Z drugiej strony niektóre firmy bardzo sprawnie przeszły przez boom AI i dziś zbierają owoce: Ernst & Young (EY), globalna firma doradczo-podatkowa, jest przykładem skalowalnej AI wdrażanej z myślą o governance. EY wcześnie powołała „AI Center of Excellence” oraz wprowadziła polityki odpowiedzialnego korzystania z AI. Efekt? Do 2025 roku firma miała wewnętrznie udokumentowanych 30 mln procesów wspieranych przez AI oraz 41 tys. „agentów AI” działających produkcyjnie. Jednym z nich jest doradca podatkowy oparty na AI, dostarczający pracownikom i klientom aktualne informacje o przepisach podatkowych – co ma ogromną wartość w obszarze, w którym każdego dnia pojawia się ponad 100 zmian regulacyjnych. Dzięki połączeniu wdrożeń AI z intensywnymi szkoleniami (reskilling tysięcy pracowników) oraz mechanizmami kontroli (każda rekomendacja podatkowa AI wymaga zatwierdzenia przez człowieka), EY osiągnęła wzrost efektywności bez utraty jakości. Kierownictwo firmy podkreśla, że narzędzia te znacząco zwiększyły produktywność w obszarach back-office i zarządzania wiedzą, dając EY realną przewagę konkurencyjną. Ten sukces nie był przypadkiem – wynikał z potraktowania AI jako priorytetu strategicznego i inwestycji w gotowość całej organizacji. DXC Technology, firma świadcząca usługi IT, oferuje kolejny przykład sukcesu dzięki podejściu skoncentrowanemu na człowieku. DXC wdrożyła AI jako „copilota” dla analityków cyberbezpieczeństwa. W ich centrum operacji bezpieczeństwa AI pełni rolę młodszego analityka, obsługując rutynowe zadania pierwszej linii (np. klasyfikowanie alertów i dokumentowanie ustaleń). Efekty są imponujące: DXC skróciła czas analiz o 67,5% i uwolniła 224 tys. godzin pracy analityków w ciągu roku. Dzięki temu ludzie mogą koncentrować się na zadaniach o wyższej wartości, takich jak zaawansowane polowanie na zagrożenia, podczas gdy powtarzalne czynności są automatyzowane. Firma przypisuje ten sukces projektowaniu AI jako uzupełnienia pracy człowieka (a nie jego zastępstwa) oraz przypisaniu pracownikom odpowiedzialności za „wyłapywanie i korygowanie błędów AI”. Agent AI działa w ściśle monitorowanym środowisku, z jasnymi zasadami eskalacji do człowieka. Przypadki DXC i EY pokazują, że AI wdrażana z jasno określonym celem, zabezpieczeniami i zaangażowaniem pracowników może przynieść wysoki ROI i realnie ograniczyć ryzyka. W sektorze finansowym Morgan Stanley zyskał uznanie dzięki ostrożnej, a jednocześnie ambitnej integracji AI. Bank nawiązał współpracę z OpenAI, tworząc wewnętrznego asystenta opartego na GPT-4, który pomaga doradcom finansowym przeszukiwać raporty i wewnętrzne bazy wiedzy. Zamiast działać w pośpiechu, Morgan Stanley poświęcił kilka miesięcy na dopracowanie modelu na danych własnych oraz wdrożenie mechanizmów zgodności. Rezultatem było narzędzie na tyle skuteczne, że w ciągu kilku miesięcy od uruchomienia 98% zespołów doradców korzystało z niego codziennie, znacząco zwiększając efektywność obsługi zapytań klientów. Wczesne raporty sugerowały, że firma spodziewała się ponad 1 mld dolarów ROI z AI w pierwszym roku. Kurs akcji Morgan Stanley również zyskał, gdy rynek uznał, że bank znalazł skuteczny model tworzenia wartości z AI w skali organizacji. Ich podejście – skoncentrowanie się na konkretnym przypadku użycia (wyszukiwanie wiedzy), dbałość o jakość danych i uprawnienia oraz systematyczny pomiar efektów – staje się dziś wzorcem dla innych instytucji finansowych. Te przykłady prowadzą do szerszego wniosku: „zwycięzcami” 2026 roku są organizacje, które traktują AI jako długofalową zdolność do zbudowania i zarządzania, a nie jako szybki trik czy marketingowy gadżet. Zainwestowały one w governance, rozwój kompetencji pracowników oraz powiązanie AI ze strategią biznesową. „Przegrani” natomiast rzucali się na AI w pogoni za krótkoterminowym efektem lub rozgłosem, by szybko zderzyć się z problemami – od kompromitujących wycofań wadliwych systemów po niezadowolenie klientów i zainteresowanie regulatorów. W miarę jak rok 2026 nabiera tempa, ta polaryzacja będzie się pogłębiać. Część firm po cichu ograniczy projekty AI, które nie przynoszą efektów, de facto spisując na straty koszty eksperymentów z lat 2023-2025. Inne zdecydują się na podwojenie wysiłków, ale już z zupełnie inną dojrzałością – powołując komitety sterujące AI, zatrudniając Dyrektorów ds. AI lub osoby o podobnym zakresie odpowiedzialności oraz wymagając, by każdy projekt AI miał jasno zdefiniowane mierniki sukcesu. Ten etap wyraźnie oddzieli liderów od maruderów w obszarze dojrzałości AI. I jak sugeruje tytuł artykułu, ci, którzy budowali narrację wyłącznie na hype’ie, „zapłacą” – kosztami porządkowania chaosu lub utraconymi szansami – podczas gdy organizacje łączące innowacyjność z odpowiedzialnością będą się rozwijać. 9. Podsumowanie: 2026 i dalej – odpowiedzialność, dojrzałość i zrównoważona AI Rok 2026 otwiera nowy rozdział w historii AI w biznesie – rozdział, w którym odpowiedzialność i realizm wygrywają z hype’em i niekontrolowanymi eksperymentami. Okres taryfy ulgowej dobiegł końca: firmy nie mogą już „rzucać AI” na problemy bez ponoszenia konsekwencji. Eksperymenty z lat 2023-2025 dostarczyły wielu lekcji, a rachunek za błędy i zaniedbania właśnie jest wystawiany. Kto zapłaci za te wcześniejsze eksperymenty? W wielu przypadkach zapłacą same organizacje – inwestując dziś znaczące środki w wzmocnienie bezpieczeństwa, doposażenie governance oraz dopracowanie modeli AI wdrożonych w pośpiechu. Inne zapłacą w bardziej dotkliwy sposób – poprzez kary regulacyjne, odpowiedzialność prawną lub utratę udziałów rynkowych na rzecz bardziej zdyscyplinowanych konkurentów. Liderzy, którzy forsowali efektowne, lecz płytkie inicjatywy AI, zostaną rozliczeni z ROI. Zarządy będą zadawać trudniejsze pytania. Regulatorzy zażądają dowodów kontroli ryzyka. Inwestorzy będą finansować wyłącznie te inicjatywy AI, które wykazują realną wartość lub przynajmniej wiarygodną ścieżkę do jej osiągnięcia. Jednocześnie 2026 rok to nie tylko rozliczenie, ale także moment dojrzewania AI. To czas, w którym technologia ta może udowodnić swoją wartość w realnych warunkach biznesowych. Gdy hype opada, prawdziwie wartościowe zastosowania AI zaczynają się wyraźnie wyróżniać. Organizacje, które mądrze inwestowały w AI i świadomie zarządzały ryzykiem, mogą zacząć korzystać z efektu skali – od usprawnionych operacji po nowe źródła przychodów. Niewykluczone, że z perspektywy czasu uznamy 2026 rok za moment przejścia AI z „szczytu wygórowanych oczekiwań” na „plateau produktywności”, używając terminologii cyklu hype’u Gartnera. Dla liderów biznesu przekaz jest jasny: do AI trzeba podchodzić z otwartymi oczami. Warto ją wdrażać – wszystko wskazuje na to, że długofalowo spełni swoje transformacyjne obietnice – ale w ramach jasno określonej odpowiedzialności. Oznacza to wdrożenie solidnego governance AI, inwestycje w kompetencje pracowników i zarządzanie zmianą, systematyczne monitorowanie efektów oraz powiązanie każdego projektu AI z celami i ograniczeniami strategicznymi organizacji. Oznacza to także gotowość, by zatrzymać lub wycofać wdrożenie AI, jeśli generuje nadmierne ryzyko lub nie dostarcza wartości – niezależnie od tego, jak atrakcyjnie wygląda technologia. Rozliczenie roku 2026 jest w gruncie rzeczy zjawiskiem zdrowym. Oznacza przejście od ery „działaj szybko i psuj” do epoki „działaj mądrze i buduj rozwiązania, które przetrwają”. Organizacje, które wewnętrznie zaakceptują tę zmianę, nie tylko unikną kosztownych błędów z przeszłości, ale także ustawią się w pozycji umożliwiającej zrównoważone wykorzystanie pełnego potencjału AI – jako zaufanego silnika innowacji i efektywności, działającego w jasno określonych ramach. Te, które się nie dostosują, mogą zapłacić cenę na wielu poziomach. Patrząc poza rok 2026, można mieć nadzieję, że doświadczenia pierwszej połowy dekady doprowadzą do nowej równowagi: w której ogromny potencjał AI będzie realizowany jednocześnie z odwagą i odpowiedzialnością. Rok prawdy spełni swoją rolę, jeśli pozostawi świat biznesu z trzeźwym optymizmem – podekscytowanym możliwościami AI, ale świadomym tego, co naprawdę oznacza jej właściwe wdrożenie. 10. Od rozliczenia AI do odpowiedzialnej egzekucji Dla organizacji wchodzących w nową fazę odpowiedzialności za AI kluczowym wyzwaniem nie jest już pytanie, czy korzystać z AI, lecz jak robić to w sposób odpowiedzialny, bezpieczny i skalowalny. Przekształcenie AI z eksperymentu w trwałą zdolność biznesową wymaga czegoś więcej niż samych narzędzi – wymaga governance, integracji oraz doświadczenia we wdrożeniach produkcyjnych. W tym obszarze TTMS wspiera liderów biznesu. Dzięki swoim rozwiązaniom AI dla biznesu TTMS pomaga organizacjom przejść od pilotaży i wdrożeń napędzanych hype’em do dojrzałych, gotowych do produkcji systemów AI klasy enterprise. Kluczowe jest tu dopasowanie AI do procesów biznesowych, redukcja długu technicznego i bezpieczeństwa, wbudowanie compliance i governance już na etapie projektowania oraz zapewnienie, że inwestycje w AI przekładają się na mierzalne efekty. W roku zdominowanym przez odpowiedzialność to właśnie jakość egzekucji decyduje o tym, kto zostaje liderem AI, a kto jej ofiarą. 👉 https://ttms.com/ai-solutions-for-business/ FAQ Dlaczego 2026 rok nazywany jest „rokiem prawdy” dla AI w biznesie? Ponieważ po kilku latach intensywnych eksperymentów i hype’u organizacje wchodzą w fazę realnego rozliczenia. W latach 2023–2025 łatwo było uruchamiać pilotaże, kupować licencje i ogłaszać „inicjatywy AI” bez konieczności wykazywania trwałego efektu biznesowego lub panowania nad ryzykiem. W 2026 roku zmienia się perspektywa – zarządy, inwestorzy i regulatorzy oczekują dowodów: mierzalnych wyników, jasno przypisanej odpowiedzialności oraz kontroli nad wpływem AI na organizację. „Rok prawdy” oznacza, że firmy są oceniane nie po tym, czy używają AI, lecz po tym, czy robią to świadomie, bezpiecznie i z realnym zwrotem z inwestycji. Co oznacza stwierdzenie, że AI przestaje być przewagą konkurencyjną? Oznacza to, że dostęp do AI stał się powszechny i sam fakt jej wykorzystywania nie wyróżnia już firmy na tle konkurencji. Przewagę buduje dziś nie technologia sama w sobie, lecz sposób jej wdrożenia: integracja z procesami, jakość danych, governance oraz zdolność organizacji do przełożenia wyników AI na decyzje biznesowe. Dwie firmy mogą korzystać z tych samych narzędzi, a mimo to osiągać zupełnie inne rezultaty. Różnicę robi dojrzałość operacyjna, kompetencje zespołów oraz to, czy AI jest traktowana jako element strategii, a nie jako zbiór pojedynczych eksperymentów. Dlaczego szybka adopcja GenAI może zwiększać ryzyko bezpieczeństwa zamiast je ograniczać? Generatywna AI znacząco przyspiesza wytwarzanie kodu i automatyzację procesów, ale jednocześnie przyspiesza powstawanie błędów. Gdy tempo wdrożeń rośnie szybciej niż zdolność organizacji do testowania, przeglądu i zabezpieczania rozwiązań, pojawiają się podatności, błędne konfiguracje i luki bezpieczeństwa. Dodatkowym problemem jest niekontrolowane użycie narzędzi AI przez pracowników, które może prowadzić do wycieków danych lub naruszeń zgodności. W efekcie powstaje tzw. dług bezpieczeństwa – nagromadzone ryzyko, którego usunięcie w przyszłości jest znacznie droższe niż zapobieganie mu na etapie wdrożeń. Jakie wskaźniki powinny dziś mierzyć zarządy, aby ocenić, czy AI faktycznie działa? Kluczowe jest odejście od mierzenia aktywności na rzecz mierzenia efektów. W zależności od zastosowania mogą to być skrócenie czasu realizacji procesów, spadek liczby błędów, redukcja kosztów, wzrost satysfakcji klientów lub poprawa stabilności systemów. W obszarze IT warto zestawiać tempo wdrożeń z wskaźnikami jakości, takimi jak liczba incydentów czy czas ich usuwania. Istotne są również wskaźniki adopcji – czy pracownicy faktycznie korzystają z narzędzi AI, kiedy je omijają i dlaczego. Coraz ważniejsze stają się też miary związane z governance: obecność dokumentacji, logów audytowych, jasno przypisanej odpowiedzialności oraz procedur reagowania na błędy AI. Jak w praktyce wygląda governance AI w dużej organizacji? Governance AI to zestaw zasad, ról i mechanizmów kontroli, które sprawiają, że wykorzystanie AI jest przewidywalne, bezpieczne i możliwe do audytu. W praktyce zaczyna się od inwentaryzacji wszystkich systemów AI oraz określenia, jakie dane przetwarzają i jakie decyzje wspierają. Obejmuje polityki korzystania z AI, klasyfikację ryzyka, obowiązek dokumentowania modeli oraz monitorowanie ich działania w czasie. Ważnym elementem jest też nadzór człowieka w decyzjach o wysokiej wadze oraz procedury reagowania na incydenty. W dojrzałych organizacjach governance AI nie jest jednorazowym dokumentem, lecz stałym modelem operacyjnym, który umożliwia bezpieczne skalowanie AI wraz z rozwojem biznesu.

Czytaj
10 największych problemów IT w biznesie w 2026 r. – jak je rozwiązać?

10 największych problemów IT w biznesie w 2026 r. – jak je rozwiązać?

Przestój systemów IT może kosztować firmę setki tysięcy dolarów za każdą godzinę, a cyberataki coraz częściej wymierzone są w organizacje każdej wielkości i z każdej branży. Te realia pokazują, jak krytyczne stały się dziś problemy IT w biznesie. W 2026 roku technologia nie pełni już wyłącznie roli wsparcia. Bezpośrednio wpływa na bezpieczeństwo, skalowalność, zgodność regulacyjną oraz długoterminową konkurencyjność organizacji. Zrozumienie aktualnych problemów IT w biznesie, wraz z praktycznymi rozwiązaniami, jest kluczowe dla liderów, którzy chcą chronić rozwój firmy i unikać kosztownych zakłóceń. Te powszechne problemy IT w biznesie przestały być odosobnionymi incydentami. Rzeczywiste przykłady z globalnych organizacji pokazują, jak szybko luki technologiczne mogą przełożyć się na spadek przychodów, zagrożenia bezpieczeństwa oraz przerwy w ciągłości operacyjnej. 1. Zagrożenia cyberbezpieczeństwa i naruszenia danych Cyberbezpieczeństwo pozostaje najpoważniejszym problemem IT w biznesie. Ransomware, phishing, ataki na łańcuch dostaw oraz wycieki danych dotykają organizacje we wszystkich sektorach. Atakujący coraz częściej wykorzystują automatyzację i AI, aby szybciej identyfikować i wykorzystywać podatności, zanim zespoły wewnętrzne zdążą zareagować. Nawet pojedyncze skuteczne naruszenie może prowadzić do strat finansowych, przestojów operacyjnych, kar regulacyjnych oraz długofalowych szkód wizerunkowych. Skuteczna odpowiedź wymaga warstwowego podejścia do bezpieczeństwa. Firmy powinny łączyć ochronę punktów końcowych, monitoring sieci, regularne aktualizacje oraz ścisłą kontrolę dostępu z ciągłymi szkoleniami pracowników w zakresie świadomości zagrożeń. Uwierzytelnianie wieloskładnikowe, zasada najmniejszych uprawnień oraz jasno zdefiniowane procedury reagowania na incydenty znacząco ograniczają ryzyko. Cyberbezpieczeństwo musi być traktowane jako proces ciągły, a nie jednorazowy projekt. 2. Wyzwania IT związane z pracą zdalną i hybrydową Modele pracy zdalnej i hybrydowej generują nowe problemy IT w biznesie. Pracownicy polegają na bezpiecznym zdalnym dostępie, stabilnej łączności oraz narzędziach do współpracy, często korzystając z niekontrolowanych środowisk domowych. Niestabilne połączenia VPN, niespójne standardy urządzeń oraz ograniczona widoczność punktów końcowych zwiększają ryzyko operacyjne i bezpieczeństwa. Aby sprostać tym wyzwaniom, organizacje powinny standaryzować infrastrukturę pracy zdalnej. Kluczowe znaczenie mają bezpieczne rozwiązania dostępu, platformy do zarządzania urządzeniami oraz narzędzia chmurowe wspierające współpracę. Jasne polityki bezpieczeństwa pracy zdalnej, połączone z responsywnym wsparciem IT, pozwalają utrzymać produktywność bez kompromisów w zakresie ochrony danych. 3. Dynamiczne zmiany technologiczne i adopcja AI Tempo zmian technologicznych należy do najbardziej złożonych wyzwań IT w biznesie. Firmy odczuwają presję, aby wdrażać AI i automatyzację, analitykę danych oraz rozwiązania chmurowe, często bez w pełni zmodernizowanych systemów bazowych. Słaba integracja i brak spójnej strategii mogą sprawić, że innowacje szybko zamienią się w dług technologiczny. Skuteczne działania zaczynają się od dopasowania inicjatyw technologicznych do celów biznesowych. Projekty pilotażowe, wdrożenia etapowe oraz realistyczne mapy drogowe ograniczają ryzyko. Organizacje powinny modernizować kluczowe systemy tam, gdzie jest to konieczne, oraz inwestować w rozwój kompetencji, aby zespoły potrafiły efektywnie korzystać z nowych technologii. 4. Ochrona danych i zgodność regulacyjna Regulacje dotyczące ochrony danych nieustannie rozszerzają się na całym świecie, czyniąc zgodność z przepisami jednym z kluczowych problemów IT w biznesie. Zarządzanie danymi osobowymi i wrażliwymi w wielu systemach jednocześnie zwiększa ryzyko naruszeń, kar finansowych oraz utraty zaufania klientów. Firmy powinny wdrożyć jasne ramy zarządzania danymi, egzekwować kontrolę dostępu oraz stosować szyfrowanie danych zarówno w spoczynku, jak i w transmisji. Regularne audyty, aktualizacja polityk oraz edukacja pracowników pomagają utrzymać zgodność z regulacjami, jednocześnie umożliwiając dalsze wykorzystanie danych w procesach biznesowych. 5. Niedobór talentów IT i luki kompetencyjne Brak wykwalifikowanych specjalistów IT staje się coraz większym ograniczeniem dla wielu organizacji. Szczególnie deficytowe są kompetencje z zakresu cyberbezpieczeństwa, architektury chmurowej, AI oraz integracji systemów. Ta luka kompetencyjna spowalnia realizację projektów, zwiększa ryzyko operacyjne i nadmiernie obciąża istniejące zespoły. Rozwiązania obejmują podnoszenie kwalifikacji pracowników wewnętrznych, elastyczne modele zatrudnienia oraz współpracę z zewnętrznymi partnerami IT w celu uzupełnienia brakujących kompetencji. Usługi zarządzane oraz staff augmentation zapewniają dostęp do specjalistycznej wiedzy bez konieczności długoterminowego ryzyka rekrutacyjnego. 6. Systemy legacy i przestarzała infrastruktura Systemy legacy (systemy dziedziczone) to jeden z najczęściej spotykanych problemów IT w biznesie. Przestarzałe oprogramowanie i sprzęt są kosztowne w utrzymaniu, trudne do zabezpieczenia i niekompatybilne z nowoczesnymi narzędziami. Często ograniczają również skalowalność oraz zdolność do innowacji. Ustrukturyzowana strategia modernizacji jest niezbędna. Organizacje powinny ocenić krytyczność systemów, zaplanować migracje etapowe oraz zastępować technologie, które nie są już wspierane. Podejścia hybrydowe, łączące tymczasowe integracje z długofalowymi planami zastępowania systemów, pozwalają ograniczyć zakłócenia, jednocześnie umożliwiając dalszy rozwój. 7. Złożoność chmury i kontrola kosztów Adopcja chmury wprowadziła nowe problemy IT w biznesie, związane z ładem technologicznym oraz zarządzaniem kosztami. Ograniczona widoczność wykorzystania zasobów, nadmierne ich przydzielanie oraz rozproszone środowiska prowadzą do niepotrzebnych wydatków i wzrostu złożoności operacyjnej. Ramy zarządzania chmurą, monitorowanie wykorzystania oraz praktyki optymalizacji kosztów pomagają odzyskać kontrolę. Jasne zasady udostępniania zasobów, automatyzacja i regularne przeglądy sprawiają, że inwestycje chmurowe realnie wspierają cele biznesowe, zamiast niekontrolowanie zwiększać budżet. 8. Kopie zapasowe, disaster recovery i ciągłość działania Niewystarczające planowanie kopii zapasowych i odtwarzania po awarii pozostaje poważnym problemem IT w biznesie. Awarie sprzętu, incydenty cyberbezpieczeństwa lub błędy ludzkie mogą prowadzić do długotrwałych przestojów oraz trwałej utraty danych. Niezawodne strategie backupu, przechowywanie danych poza główną lokalizacją oraz regularnie testowane plany odtwarzania są kluczowe. Firmy powinny jasno definiować cele odtwarzania i mieć pewność, że zarówno dane, jak i systemy mogą zostać szybko przywrócone w realnych warunkach. 9. Słaba integracja systemów i silosy danych Niepołączone ze sobą systemy obniżają efektywność i ograniczają przejrzystość w skali całej organizacji. Silosy danych to częsty problem IT w biznesie, który wymusza ręczne obejścia i obniża jakość podejmowanych decyzji. Platformy integracyjne, API oraz spójna strategia danych pomagają synchronizować systemy i eliminować duplikację informacji. Integracja powinna być traktowana jako zdolność strategiczna, a nie dodatek realizowany na końcu projektu. 10. Problemy z wydajnością i przestoje Wolno działające systemy oraz częste przestoje bezpośrednio obniżają produktywność i satysfakcję klientów. Starzejący się sprzęt, przeciążone sieci oraz niewystarczający monitoring przyczyniają się do tych problemów IT w biznesie. Proaktywna konserwacja, monitorowanie wydajności oraz planowane cykle odświeżania sprzętu pomagają utrzymać niezawodność. Inwestycje w skalowalną infrastrukturę i redundancję minimalizują zakłócenia i wspierają dalszy rozwój. Jak zamienić problemy IT w przewagę biznesową z TTMS Analizując problemy IT i ich rozwiązania w biznesie, liderzy coraz częściej dostrzegają, że wyzwania technologiczne są ściśle powiązane ze strategią, kompetencjami oraz długoterminową skalowalnością, a nie wyłącznie z samą technologią. Problemy i rozwiązania IT w biznesie wzajemnie na siebie oddziałują. Przy odpowiednim podejściu i eksperckim wsparciu wyzwania technologiczne mogą stać się źródłem efektywności, bezpieczeństwa i wzrostu. TTMS wspiera organizacje na całym świecie w rozwiązywaniu problemów IT w biznesie poprzez dopasowane usługi zarządzane, modernizację systemów, optymalizację chmury, cyberbezpieczeństwo oraz doradztwo IT. Łącząc głęboką wiedzę techniczną z doskonałym zrozumieniem potrzeb biznesowych, TTMS pomaga firmom ograniczać ryzyko, poprawiać wydajność oraz przygotowywać środowiska IT na wymagania roku 2026 i kolejnych lat. Aby rozpocząć pracę nad tymi wyzwaniami z eksperckim wsparciem, skontaktuj się z nami i sprawdź, jak TTMS może pomóc w dopasowaniu strategii IT do celów biznesowych Twojej organizacji. FAQ Jakie są najważniejsze problemy IT w biznesie dzisiaj? Do najważniejszych problemów IT w biznesie należą obecnie zagrożenia cyberbezpieczeństwa, wyzwania związane z pracą zdalną i hybrydową, ochrona danych oraz zgodność z regulacjami, systemy legacy, kontrola kosztów chmury oraz niedobór wykwalifikowanych specjalistów IT. Problemy te mają bezpośredni wpływ na stabilność operacyjną, bezpieczeństwo informacji oraz długoterminową konkurencyjność firm. Choć ich skala i priorytety różnią się w zależności od branży, większość organizacji mierzy się z co najmniej kilkoma z nich jednocześnie. Jakie są główne wyzwania związane z technologią informatyczną w biznesie? Wyzwania związane z IT w biznesie obejmują przede wszystkim dopasowanie technologii do celów strategicznych organizacji, zarządzanie szybkim tempem zmian technologicznych oraz zapewnienie bezpieczeństwa danych i systemów. Istotnym problemem jest również skalowalność infrastruktury IT w miarę rozwoju firmy oraz integracja nowych rozwiązań z istniejącymi systemami. Dodatkowo organizacje muszą dbać o zgodność regulacyjną, jakość danych oraz skuteczne wdrażanie narzędzi, tak aby były one realnie wykorzystywane przez pracowników. Jakie jest największe wyzwanie stojące dziś przed branżą IT? Największym wyzwaniem stojącym obecnie przed branżą IT jest znalezienie równowagi między innowacyjnością a bezpieczeństwem i stabilnością systemów. Z jednej strony firmy chcą szybko wdrażać nowe technologie, takie jak AI, automatyzacja czy zaawansowana analityka danych. Z drugiej strony rosnąca liczba cyberzagrożeń, regulacji oraz zależności technologicznych wymaga większej kontroli i odpowiedzialności. W praktyce oznacza to konieczność rozwoju technologii w sposób bezpieczny, skalowalny i zgodny z przepisami. Jak firmy zazwyczaj rozwiązują typowe problemy IT? Firmy rozwiązują typowe problemy IT poprzez połączenie działań prewencyjnych, sprawnego wsparcia technicznego oraz strategicznych inwestycji. Kluczowe znaczenie ma regularna konserwacja systemów, aktualizacje oprogramowania, monitoring infrastruktury oraz szkolenia pracowników. W przypadku bardziej złożonych wyzwań organizacje często korzystają z usług zewnętrznych partnerów IT, takich jak usługi zarządzane czy doradztwo technologiczne. Takie podejście pozwala szybciej reagować na problemy, ograniczać ryzyko i zapewniać ciągłość działania. Jakie są przykłady problemów IT w biznesie związanych z pracą zdalną? Do najczęstszych problemów IT związanych z pracą zdalną należą zarządzanie bezpiecznym dostępem do systemów, ochrona urządzeń końcowych, stabilność narzędzi do współpracy oraz zapewnienie odpowiedniego wsparcia technicznego użytkownikom pracującym poza biurem. Dodatkowym wyzwaniem jest ochrona danych w środowiskach domowych oraz szybkie wdrażanie nowych pracowników w rozproszonych zespołach. Skuteczne rozwiązanie tych problemów wymaga bezpiecznej infrastruktury, jasnych zasad oraz dobrze zorganizowanego wsparcia IT. Czym są systemy legacy (systemy dziedziczone) i dlaczego stanowią problem dla biznesu? Systemy legacy, nazywane także systemami dziedziczonymi, to starsze rozwiązania informatyczne, które nadal są wykorzystywane w organizacji, mimo że zostały zaprojektowane wiele lat temu i często nie są już rozwijane ani wspierane przez producentów. Zazwyczaj są głęboko osadzone w kluczowych procesach biznesowych, co sprawia, że ich szybka wymiana jest trudna i ryzykowna. Problem polega na tym, że systemy legacy są kosztowne w utrzymaniu, podatne na luki bezpieczeństwa i słabo integrują się z nowoczesnymi technologiami, takimi jak chmura, automatyzacja czy AI. W efekcie spowalniają rozwój organizacji, utrudniają skalowanie działalności i zwiększają ryzyko operacyjne, dlatego wymagają przemyślanej strategii modernizacji zamiast odkładania decyzji w nieskończoność.

Czytaj
Monitorowanie LLM: Jak nadzorować AI, która rozumuje w tokenach?

Monitorowanie LLM: Jak nadzorować AI, która rozumuje w tokenach?

Nowoczesne systemy AI, a w szczególności duże modele językowe (LLM), działają w zupełnie inny sposób niż tradycyjne oprogramowanie. Myślą w tokenach (podjednostkach języka), generując odpowiedzi w sposób probabilistyczny. Dla liderów biznesowych wdrażających aplikacje oparte na LLM wiąże się to z nowymi wyzwaniami dotyczącymi monitorowania i zapewniania niezawodności. LLM observability stało się kluczową praktyką, która pozwala upewnić się, że systemy AI zachowują niezawodność, efektywność i bezpieczeństwo w środowisku produkcyjnym. W tym artykule wyjaśniamy, czym jest LLM observability, dlaczego jest potrzebne i jak je wdrożyć w środowisku korporacyjnym. 1. Czym jest LLM observability (i dlaczego tradycyjne monitorowanie nie wystarcza)? W klasycznym monitorowaniu IT śledzimy serwery, API lub mikroserwisy pod kątem dostępności, błędów i wydajności. Ale LLM to nie standardowa usługa – to złożony model, który może zawodzić w subtelny sposób, nawet jeśli infrastruktura wygląda na zdrową. LLM observability oznacza praktykę śledzenia, mierzenia i rozumienia, jak LLM działa w środowisku produkcyjnym – poprzez łączenie danych wejściowych, wyjściowych i wewnętrznych procesów modelu. Celem jest poznanie dlaczego model odpowiedział w taki sposób (lub dlaczego zawiódł) – a nie tylko sprawdzenie, czy system działa. Tradycyjne narzędzia do logowania i APM (monitorowania wydajności aplikacji) nie zostały stworzone do tego celu. Mogą powiedzieć, że żądanie do modelu zakończyło się sukcesem (200 OK) i trwało 300 ms, ale nie pokażą, czy odpowiedź była merytorycznie poprawna lub adekwatna kontekstowo. Przykładowo, chatbot AI może być dostępny i szybko odpowiadać, a mimo to stale udzielać błędnych lub bezsensownych odpowiedzi – tradycyjne monitory pokażą „zielone światło”, podczas gdy użytkownicy będą otrzymywać błędne informacje. Dzieje się tak, ponieważ klasyczne narzędzia koncentrują się na metrykach systemowych (CPU, pamięć, błędy HTTP), podczas gdy problemy z LLM tkwią często w treści odpowiedzi (np. ich zgodność z faktami lub adekwatność tonu wypowiedzi). Krótko mówiąc, standardowe monitorowanie odpowiada na pytanie „Czy system działa?”; LLM observability odpowiada na pytanie „Dlaczego otrzymaliśmy taką odpowiedź?”. Kluczowe różnice obejmują głębokość i kontekst. LLM observability sięga głębiej, łącząc dane wejściowe, wyjściowe i wewnętrzne procesy modelu, aby ujawnić pierwotne przyczyny. Może wskazać, który prompt użytkownika doprowadził do błędu, jakie pośrednie kroki podjął model i jak podjął decyzję o odpowiedzi. Śledzi także specyficzne dla AI problemy, takie jak halucynacje czy uprzedzenia, i koreluje zachowanie modelu z wynikami biznesowymi (takimi jak satysfakcja użytkowników czy koszty). Tradycyjne monitorowanie może wykryć awarię lub skok opóźnień, ale nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego dana odpowiedź była błędna lub szkodliwa. W przypadku LLM potrzebujemy bogatszej telemetrii, która pozwoli zajrzeć w „proces decyzyjny” modelu, aby skutecznie nim zarządzać. 2. Nowe wyzwania w monitorowaniu: halucynacje, toksyczność, niespójność, opóźnienia Wdrożenie LLM wprowadza nowe rodzaje błędów i ryzyk, które nie istniały w tradycyjnych aplikacjach. Zespoły biznesowe muszą monitorować następujące problemy: Halucynacje (zmyślone odpowiedzi): LLM potrafią z dużą pewnością generować informacje, które są fałszywe lub nieoparte na żadnym źródle. Przykładowo, asystent AI może wymyślić szczegóły polityki firmy albo powołać się na nieistniejące badanie. Takie halucynacje mogą wprowadzać użytkowników w błąd lub prowadzić do błędnych decyzji biznesowych. Narzędzia observability mają na celu wykrycie sytuacji, gdy odpowiedzi „odchodzą od zweryfikowanych źródeł”, tak by można było je wychwycić i poprawić. Często wiąże się to z oceną faktograficzności odpowiedzi (porównanie z bazami danych lub użycie drugiego modelu) i oznaczaniem odpowiedzi z wysokim „wskaźnikiem halucynacji” do przeglądu. Treści toksyczne lub uprzedzone: Nawet dobrze wytrenowane modele mogą okazjonalnie generować obraźliwe, uprzedzone lub niestosowne wypowiedzi. Bez monitoringu jedna toksyczna odpowiedź może dotrzeć do klienta i zaszkodzić marce. LLM observability oznacza śledzenie nastroju i bezpieczeństwa odpowiedzi – np. za pomocą klasyfikatorów toksyczności lub filtrów słów kluczowych – i eskalowanie potencjalnie szkodliwych treści. Jeśli AI zaczyna generować uprzedzone rekomendacje lub niestosowne komentarze, system observability ostrzeże zespół, by mógł zainterweniować (lub przekazać sprawę do przeglądu przez człowieka). Niespójności i dryf kontekstowy: W rozmowach wieloetapowych LLM mogą sobie zaprzeczać lub tracić kontekst. Agent AI może w jednej chwili udzielić poprawnej odpowiedzi, a chwilę później sprzecznej lub niezrozumiałej – zwłaszcza przy długiej rozmowie. Takie niespójności frustrują użytkowników i podważają zaufanie. Monitorowanie ścieżek rozmów pomaga wykryć, kiedy odpowiedzi modelu zaczynają się rozchodzić albo gdy zapomina wcześniejsze informacje (oznaka dryfu kontekstowego). Dzięki logowaniu całych sesji zespoły mogą rozpoznać, kiedy spójność AI słabnie – np. ignoruje wcześniejsze polecenia lub zmienia ton – i odpowiednio dostosować prompty lub dane treningowe. Opóźnienia i skoki wydajności: LLM są obciążające obliczeniowo, a czas odpowiedzi może zależeć od obciążenia, długości promptu czy złożoności modelu. Liderzy biznesowi powinni śledzić opóźnienia nie tylko jako metrykę IT, ale także jako wskaźnik doświadczenia użytkownika. Pojawiają się nowe metryki, takie jak Time to First Token (TTFT) – czas do wygenerowania pierwszego tokenu – oraz liczba tokenów na sekundę. Niewielkie opóźnienie może oznaczać lepsze odpowiedzi (gdy model „myśli” intensywniej), albo wskazywać na wąskie gardło. Monitorując opóźnienia razem z jakością odpowiedzi, można znaleźć optymalny balans. Na przykład, jeśli 95. percentyl TTFT przekracza 2 sekundy, dashboard może to oznaczyć i inżynierowie SRE mogą sprawdzić, czy przyczyną jest aktualizacja modelu lub problem z GPU. Zapewnienie szybkich odpowiedzi to nie tylko kwestia IT – to klucz do zaangażowania i satysfakcji użytkowników. To tylko kilka przykładów. Inne kwestie, jak ataki typu prompt injection (złośliwe dane wejściowe próbujące zmylić AI), nadmierne zużycie tokenów (mogące znacząco zwiększyć koszty API) czy wysoki wskaźnik błędów i odmów odpowiedzi, również są istotne do monitorowania. Podstawowy wniosek jest taki, że LLM wprowadzają jakościowo nowe sposoby „awarii” – odpowiedź może być błędna lub niebezpieczna, mimo że system nie zgłasza żadnego błędu. Observability działa jak system wczesnego ostrzegania dla tych specyficznych dla AI problemów, pomagając utrzymać niezawodność i zaufanie do systemu. 3. Śledzenie LLM: Śledzenie procesu myślowego AI (token po tokenie) Jednym z najważniejszych elementów observability w LLM jest trace LLM. W architekturach mikroserwisowych stosujemy śledzenie rozproszone, aby prześledzić żądanie użytkownika między usługami (np. trace pokazuje, że Serwis A wywołuje Serwis B, itd., wraz z czasami). W przypadku LLM zapożyczamy tę ideę, by prześledzić żądanie przez etapy przetwarzania AI – czyli, zasadniczo, prześledzić „proces myślowy” modelu krok po kroku, token po tokenie. Trace LLM to jak opowieść o tym, jak powstała odpowiedź AI. Może zawierać: pierwotny prompt użytkownika, dodane prompty systemowe lub kontekstowe, surowy tekst wygenerowany przez model, a nawet rozumowanie krok po kroku, jeśli AI korzystało z narzędzi lub działało w ramach agenta. Zamiast pojedynczego wpisu w logu, trace łączy wszystkie zdarzenia i decyzje powiązane z jednym zadaniem AI. Na przykład, wyobraźmy sobie, że użytkownik zadaje pytanie, które wymaga od AI sprawdzenia bazy danych. Trace może zawierać: zapytanie użytkownika, wzbogacony prompt z danymi pobranymi z repozytorium, pierwszą próbę odpowiedzi modelu i kolejne wywołanie zewnętrznego API, ostateczną odpowiedź oraz wszystkie znaczniki czasu i liczbę tokenów na każdym etapie. Dzięki połączeniu wszystkich powiązanych zdarzeń w spójną sekwencję widzimy nie tylko co AI zrobiło, ale także ile czasu zajęły poszczególne kroki i gdzie coś mogło pójść nie tak. Kluczowe jest to, że trace LLM działają na poziomie tokenów. Ponieważ LLM generują tekst token po tokenie, zaawansowana obserwowalność powinna rejestrować tokeny w czasie rzeczywistym (lub przynajmniej całkowitą liczbę tokenów użytych w żądaniu). Takie szczegółowe logowanie przynosi wiele korzyści. Pozwala mierzyć koszty (które w przypadku API są zazwyczaj zależne od liczby tokenów) dla każdego zapytania i przypisywać je do konkretnych użytkowników lub funkcji. Umożliwia też dokładne zlokalizowanie miejsca, w którym pojawił się błąd – np. „model działał poprawnie do tokena nr 150, a potem zaczął halucynować”. Dzięki znacznikom czasowym na poziomie tokenów można też analizować, które fragmenty odpowiedzi trwały najdłużej (co może sugerować, że model „dłużej się zastanawiał” lub się zaciął). Poza tokenami, możemy również zbierać diagnostykę opartą na mechanizmie uwagi (attention) – czyli zaglądać do „czarnej skrzynki” sieci neuronowej modelu. Choć to wciąż rozwijająca się dziedzina, niektóre techniki (nazywane często causal tracing) pozwalają określić, które komponenty wewnętrzne (neurony lub głowy attention) miały największy wpływ na wygenerowanie danej odpowiedzi. Można to porównać do debugowania „mózgu” AI: w przypadku problematycznej odpowiedzi, inżynierowie mogą sprawdzić, która część mechanizmu uwagi spowodowała np. wspomnienie nieistotnego szczegółu. Wstępne badania pokazują, że to możliwe – np. wyłączając niektóre neurony i obserwując, czy ich brak eliminuje halucynację. Choć tego typu tracing jest bardzo techniczny (i zwykle niepotrzebny na co dzień), podkreśla jedną rzecz: observability nie kończy się na zewnętrznych metrykach – może sięgać wnętrza modelu. W praktyce większość zespołów zaczyna od bardziej ogólnych trace’ów: logowania każdego prompta i odpowiedzi, zbierania metadanych jak wersja modelu, parametry (np. temperatura), czy odpowiedź została odfiltrowana przez mechanizmy bezpieczeństwa. Każdy z tych elementów to jakby „span” w trace’ie mikroserwisu. Łącząc je za pomocą wspólnego ID trace’a, uzyskujemy pełny obraz transakcji AI. To pomaga zarówno przy debugowaniu (można odtworzyć dokładnie ten sam scenariusz, który dał zły wynik), jak i przy optymalizacji wydajności (np. zobaczyć „wodospad” czasów wykonania poszczególnych etapów). Przykładowo trace może ujawnić, że 80% całkowitego opóźnienia zajęło pobieranie dokumentów dla systemu RAG (retrieval-augmented generation), a nie samo wnioskowanie modelu – co daje impuls do optymalizacji wyszukiwania lub cache’owania danych. Podsumowując: trace’y dla LLM pełnią tę samą rolę co w złożonych architekturach software’owych – pokazują ścieżkę wykonania. Gdy AI „schodzi z kursu”, trace jest mapą, która pozwala znaleźć przyczynę. Jak ujął to jeden z ekspertów ds. observability AI, ustrukturyzowane trace’y LLM dokumentują każdy krok w przepływie pracy AI, zapewniając kluczową widoczność zarówno stanu systemu, jak i jakości wyników. 4. Jak włączyć AI do istniejącego stosu monitoringu (Datadog, Kibana, Prometheus itd.) Jak więc wdrożyć observability dla LLM w praktyce? Dobra wiadomość: nie trzeba wymyślać wszystkiego od nowa. Wiele istniejących narzędzi do observability rozwija wsparcie dla przypadków użycia związanych z AI. Często można zintegrować monitoring LLM z narzędziami i workflow, które Twój zespół już wykorzystuje – od enterprise’owych dashboardów, jak Datadog i Kibana, po rozwiązania open-source, jak Prometheus/Grafana. Integracja z Datadog: Datadog (popularna platforma SaaS do monitorowania) wprowadził funkcje wspierające obserwowalność LLM. Umożliwia pełne śledzenie żądań AI obok tradycyjnych trace’ów aplikacji. Na przykład Datadog może zarejestrować każdy prompt i odpowiedź jako osobny span, logować użycie tokenów i opóźnienia, a także oceniać jakość lub bezpieczeństwo odpowiedzi. Dzięki temu można zobaczyć żądanie AI w kontekście całej ścieżki użytkownika. Jeśli Twoja aplikacja webowa wywołuje API LLM, trace w Datadogu pokaże to wywołanie razem z innymi usługami backendowymi, dając wgląd w prompt i wynik. Według opisu produktu Datadoga, ich funkcja LLM Observability oferuje „trace’y w obrębie agentów AI z wglądem w dane wejściowe, wyjściowe, opóźnienia, użycie tokenów i błędy na każdym etapie”. Trace’y LLM są korelowane z danymi APM, co pozwala np. połączyć wzrost błędów modelu z konkretnym wdrożeniem na poziomie mikroserwisów. Dla zespołów już korzystających z Datadoga oznacza to możliwość monitorowania AI z taką samą dokładnością jak reszty stacku – wraz z alertami i dashboardami. Integracja ze stosem Elastic (Kibana): Jeśli Twoja organizacja korzysta z ELK/Elastic Stack do logowania i metryk (Elasticsearch, Logstash, Kibana), można go rozszerzyć o dane z LLM. Elastic opracował moduł obserwowalności LLM, który zbiera prompty, odpowiedzi, metryki opóźnień i sygnały bezpieczeństwa do indeksów Elasticsearch. Za pomocą Kibany można wizualizować np. ile zapytań otrzymuje LLM na godzinę, jaki jest średni czas odpowiedzi czy jak często pojawiają się alerty ryzyka. Gotowe dashboardy mogą pokazywać trendy użycia modelu, statystyki kosztowe i alerty moderacji treści w jednym miejscu. Aplikacja AI staje się kolejnym źródłem telemetrycznym zasilającym Elastic. Dodatkową zaletą jest możliwość wykorzystania wyszukiwarki Kibany – np. szybkie filtrowanie odpowiedzi zawierających dane słowo kluczowe lub wszystkich sesji konkretnego użytkownika, w których AI odmówił odpowiedzi. To niezwykle pomocne przy analizie przyczyn błędów (szukanie wzorców w błędach AI) i audytach (np. wyszukiwanie przypadków, gdy AI wspomniał regulowany termin). Prometheus i metryki własne: Wiele zespołów inżynieryjnych korzysta z Prometheusa do zbierania metryk (często z Grafaną do wizualizacji). Obserwowalność LLM można tu zrealizować przez wystawienie własnych metryk z Twojej usługi AI. Na przykład Twój wrapper LLM może liczyć tokeny i wystawiać metrykę typu llm_tokens_consumed_total lub mierzyć opóźnienie metryką histogramową llm_response_latency_seconds. Metryki te są scrapowane przez Prometheusa jak każde inne. Nowe inicjatywy open source, takie jak llm-d (projekt współtworzony z Red Hat), oferują gotowe metryki dla obciążeń LLM z integracją z Prometheusem i Grafaną. Udostępniają metryki takie jak TTFT, tempo generacji tokenów, czy wskaźnik trafień cache kontekstu. Dzięki temu SRE mogą tworzyć dashboardy Grafany pokazujące np. 95. percentyl TTFT z ostatniej godziny lub wskaźnik trafień cache. Standardowe zapytania PromQL pozwalają też tworzyć alerty: np. uruchomić alert, jeśli llm_response_latency_seconds_p95 > 5 sekund przez 5 minut lub jeśli llm_hallucination_rate (jeśli ją zdefiniujemy) przekroczy próg. Główną zaletą użycia Prometheusa jest elastyczność – można dostosować metryki do najważniejszych aspektów biznesowych (np. liczba zablokowanych nieodpowiednich treści, kategorie promptów) i korzystać z rozbudowanego ekosystemu alertów i wizualizacji Grafany. Zespół Red Hata zauważył, że tradycyjne metryki to za mało dla LLM, dlatego rozszerzenie Prometheusa o metryki świadome tokenów wypełnia lukę w obserwowalności. Poza tym istnieją inne integracje, takie jak wykorzystanie OpenTelemetry – otwartego standardu do zbierania trace’ów i metryk. Wiele zespołów AI instrumentuje swoje aplikacje za pomocą SDK OpenTelemetry, aby emitować dane śledzenia dla wywołań LLM, które mogą być wysyłane do dowolnego backendu (np. Datadog, Splunk, Jaeger itd.). W rzeczywistości OpenTelemetry stał się powszechnym mostem: na przykład Arize (platforma do obserwowalności AI) używa OpenTelemetry, dzięki czemu można przekierować trace’y z aplikacji do ich systemu bez potrzeby stosowania zastrzeżonych agentów. Oznacza to, że deweloperzy mogą wdrożyć minimalną instrumentację i uzyskać możliwości obserwacji zarówno wewnętrznej, jak i zewnętrznej. Jakie sygnały powinni śledzić liderzy biznesowi? Wspomnieliśmy już o kilku, ale podsumowując – skuteczny monitoring LLM powinien obejmować mieszankę metryk wydajności (opóźnienia, przepustowość, liczba żądań, zużycie tokenów, błędy) oraz metryk jakości (wskaźnik halucynacji, trafność faktograficzna, adekwatność, toksyczność, opinie użytkowników). Na przykład warto monitorować: Średni oraz 95. percentyl czasu odpowiedzi (w celu spełnienia SLA). Liczbę żądań dziennie (trend użycia). Zużycie tokenów na żądanie i łącznie (kontrola kosztów). Embeddingi promptów lub ich kategorie (aby sprawdzić, o co najczęściej pytają użytkownicy i wykrywać zmiany w typie zapytań). Wskaźniki sukcesu vs niepowodzeń – choć „niepowodzenie” w przypadku LLM może oznaczać, że model musiał się wycofać lub dał bezużyteczną odpowiedź. Warto samodzielnie zdefiniować, co to znaczy (może być oznaczone przez użytkownika lub przez automatyczną ocenę). Flagi moderacji treści (jak często odpowiedź modelu została oznaczona lub musiała zostać przefiltrowana z powodu polityki bezpieczeństwa). Wskaźnik halucynacji lub poprawności – możliwy do uzyskania przez automatyczną ścieżkę ewaluacji (np. porównując odpowiedzi z bazą wiedzy lub używając LLM jako sędziego faktograficznego). Może być agregowany w czasie, a jego wzrost powinien przykuć uwagę. Sygnały satysfakcji użytkownika – jeśli Twoja aplikacja umożliwia ocenianie odpowiedzi lub śledzi, czy użytkownik musiał przeformułować pytanie (co może sugerować, że pierwsza odpowiedź była nietrafiona), to również cenne sygnały obserwowalności. Dzięki integracji tych wskaźników z narzędziami takimi jak dashboardy w Datadogu lub Kibanie, liderzy biznesowi zyskują bieżący obraz działania i jakości ich AI. Zamiast bazować na anegdotach lub czekać, aż coś wybuchnie w mediach społecznościowych, masz dane i alerty pod ręką. 5. Ryzyka słabej obserwowalności LLM Co się stanie, jeśli wdrożysz system LLM, ale nie będziesz go właściwie monitorować? Ryzyka dla przedsiębiorstwa są poważne i często nieoczywiste, dopóki szkody już się nie pojawią. Oto główne obszary ryzyka przy braku obserwowalności LLM. 5.1 Ryzyka prawne i zgodności z przepisami AI, która generuje niekontrolowane odpowiedzi, może nieumyślnie naruszać regulacje lub polityki firmy. Na przykład chatbot finansowy może udzielić porady, która kwalifikuje się jako nieautoryzowane doradztwo finansowe, albo asystent AI może przypadkowo ujawnić dane osobowe z zestawu treningowego. Bez odpowiednich logów i alertów takie incydenty mogą pozostać niezauważone aż do audytu lub naruszenia danych. Brak możliwości powiązania wyjścia modelu z jego wejściem to koszmar z punktu widzenia zgodności – regulatorzy oczekują możliwości audytu. Jak zauważa przewodnik Elastic na temat AI, jeśli system AI ujawni dane wrażliwe lub wypowie się w sposób niestosowny, skutki mogą obejmować grzywny regulacyjne i poważne szkody wizerunkowe, „wpływając na wynik finansowy.” Zespoły ds. zgodności potrzebują danych obserwowalności (np. pełnych zapisów rozmów i historii wersji modelu), by wykazać należytą staranność i prowadzić dochodzenia. Jeśli nie jesteś w stanie odpowiedzieć na pytanie „co, komu i dlaczego powiedział model?”, narażasz firmę na pozwy i sankcje. 5.2 Reputacja marki i zaufanie Halucynacje i nieścisłości – szczególnie gdy są częste lub rażące – podważają zaufanie użytkowników do produktu. Wyobraź sobie AI w bazie wiedzy, które od czasu do czasu wymyśla informacje o Twoim produkcie – klienci szybko stracą zaufanie i mogą nawet zakwestionować wiarygodność Twojej marki. Albo asystent AI, który przypadkowo wypowiada się obraźliwie lub stronniczo – skutki PR-owe mogą być poważne. Bez obserwowalności takie incydenty mogą pozostać w ukryciu. Nie chcesz dowiedzieć się z viralowego tweeta, że Twój chatbot kogoś obraził. Proaktywne monitorowanie pozwala wychwytywać szkodliwe treści wewnętrznie, zanim eskalują. Umożliwia także raportowanie jakości działania AI (np. „99,5% odpowiedzi w tym tygodniu było zgodnych z marką i merytorycznych”), co może być przewagą konkurencyjną. Brak obserwowalności LLM to jak lot na ślepo – drobne błędy mogą urosnąć do rangi publicznych kryzysów. 5.3 Dezinformacja i błędne decyzje Jeśli pracownicy lub klienci traktują LLM jako wiarygodnego asystenta, każdy niezauważony wzrost liczby błędów może prowadzić do złych decyzji. Nieobserwowany model może zacząć udzielać subtelnie błędnych rekomendacji (np. AI dla działu sprzedaży sugerujące nieprawidłowe ceny lub AI medyczne dające nieprecyzyjne rady dotyczące objawów). Takie błędy merytoryczne mogą rozprzestrzeniać się w organizacji lub wśród klientów, powodując realne konsekwencje. Dezinformacja może także prowadzić do odpowiedzialności prawnej, jeśli na podstawie błędnej odpowiedzi AI zostaną podjęte działania. Monitorując poprawność (poprzez wskaźniki halucynacji lub pętle informacji zwrotnej od użytkowników), organizacje ograniczają ryzyko rozprzestrzeniania się błędnych odpowiedzi. Innymi słowy, obserwowalność działa jak siatka bezpieczeństwa – wychwytując momenty, gdy wiedza lub spójność AI się pogarsza, zanim błędy wyrządzą szkody. 5.4 Niska efektywność operacyjna i ukryte koszty LLM-y, które nie są monitorowane, mogą stać się nieefektywne lub kosztowne, zanim ktokolwiek to zauważy. Na przykład jeśli prompty stopniowo się wydłużają, a użytkownicy zadają coraz bardziej złożone pytania, zużycie tokenów na żądanie może gwałtownie wzrosnąć – a wraz z nim koszty API – bez wyraźnej widoczności. Albo model zacznie zawodzić przy konkretnych zadaniach, przez co pracownicy będą musieli poświęcać czas na weryfikację odpowiedzi (spadek produktywności). Brak monitorowania może też prowadzić do zbędnych obciążeń – np. różne zespoły mogą nieświadomie korzystać z tego samego modelu z podobnymi zapytaniami, marnując zasoby obliczeniowe. Dzięki właściwej obserwowalności możesz śledzić zużycie tokenów, wzorce użycia i wąskie gardła wydajnościowe, aby optymalizować efektywność. Brak monitorowania AI często oznacza marnowanie pieniędzy – czy to przez nieefektywne wykorzystanie zasobów, czy przez nadmiarowe koszty. W pewnym sensie obserwowalność sama się spłaca – wskazując możliwości optymalizacji (np. gdzie warto dodać cache albo zastąpić drogi model tańszym przy mniej wymagających zapytaniach). 5.5 Zatrzymana innowacja i niepowodzenia wdrożeniowe Istnieje bardziej subtelne, ale istotne ryzyko: bez obserwowalności projekty AI mogą utknąć w martwym punkcie. Badania i raporty branżowe pokazują, że wiele inicjatyw AI/ML nie przechodzi z etapu pilotażowego do produkcyjnego, często z powodu braku zaufania i możliwości zarządzania. Jeśli deweloperzy i interesariusze nie potrafią wyjaśnić ani zdebugować działania AI, tracą zaufanie i mogą porzucić projekt (efekt „czarnej skrzynki”). W przedsiębiorstwach oznacza to zmarnowaną inwestycję w rozwój AI. Słaba obserwowalność może więc prowadzić bezpośrednio do anulowania projektów lub porzucenia funkcji opartych na AI. Z drugiej strony, dobre monitorowanie i śledzenie dają zespołom pewność, że mogą skalować użycie AI, ponieważ wiedzą, że są w stanie szybko wychwycić problemy i stale ulepszać system. Przekształca to AI z ryzykownego eksperymentu w stabilny element operacyjny. Jak zauważyli analitycy Splunk, brak obserwowalności LLM może mieć poważne konsekwencje – to nie luksus, to konieczność konkurencyjna. Podsumowując, ignorowanie obserwowalności LLM to ryzyko dla całej organizacji. Może prowadzić do naruszeń zgodności, kryzysów wizerunkowych, błędnych decyzji, niekontrolowanych kosztów, a nawet do upadku projektów AI. Z kolei solidna obserwowalność minimalizuje te zagrożenia dzięki zapewnieniu przejrzystości i kontroli. Nie wdrażałbyś nowego mikrousługowego komponentu bez logów i monitoringu – to samo dotyczy modeli AI, a może nawet bardziej, biorąc pod uwagę ich nieprzewidywalność. 6. Jak monitoring poprawia zaufanie, ROI i zwinność Na szczęście są też dobre wiadomości: dobrze wdrożona obserwowalność LLM nie tylko zapobiega problemom – przynosi też konkretne korzyści biznesowe. Monitorując jakość i bezpieczeństwo odpowiedzi AI, organizacje mogą zwiększyć zaufanie użytkowników, zmaksymalizować zwrot z inwestycji w AI i przyspieszyć tempo innowacji. Wzmacnianie zaufania i adopcji: Użytkownicy (zarówno pracownicy, jak i klienci) muszą ufać Twojemu narzędziu AI, aby z niego korzystać. Za każdym razem, gdy model udziela trafnej odpowiedzi, zaufanie rośnie; każdy błąd je podważa. Monitorując jakość odpowiedzi na bieżąco, możesz wykrywać i poprawiać problemy, zanim staną się powszechne. Dzięki temu AI działa bardziej spójnie i przewidywalnie – co użytkownicy zauważają. Jeśli zauważysz, że AI gorzej radzi sobie z pewnym typem zapytań, możesz je poprawić (np. poprzez fine-tuning lub dodanie fallbacku). Kolejne pytania z tej kategorii będą obsługiwane lepiej, co wzmocni zaufanie. Z czasem dobrze monitorowany system AI utrzymuje wysoki poziom zaufania, co przekłada się na realne wykorzystanie. To kluczowe dla ROI – AI, którego pracownicy nie używają, bo „często się myli”, nie przynosi wartości. Monitoring to sposób na dotrzymywanie obietnic składanych użytkownikom. Można to porównać do kontroli jakości w produkcji – upewniasz się, że „produkt” (odpowiedzi AI) stale spełnia określone standardy, budując zaufanie do „marki” Twojego AI. Ochrona i zwiększanie ROI: Wdrażanie LLM-ów (zwłaszcza dużych modeli przez API) wiąże się z kosztami. Każdy wygenerowany token kosztuje, a każdy błąd też (czas wsparcia, odpływ klientów itd.). Obserwowalność pozwala maksymalizować zwrot z inwestycji poprzez ograniczanie strat i zwiększanie efektów. Możesz na przykład zauważyć, że wiele tokenów jest zużywanych na pytania, które mógłby obsłużyć prostszy model lub cache – dzięki czemu obniżysz koszty. Albo logi pokażą, że użytkownicy często zadają pytania pomocnicze – co oznacza, że początkowa odpowiedź była niejasna – poprawa prompta może zmniejszyć liczbę zapytań i poprawić UX. Wydajność i kontrola kosztów przekładają się bezpośrednio na ROI i są możliwe dzięki obserwowalności. Co więcej, śledząc metryki biznesowe (np. konwersję lub ukończenie zadań z pomocą AI), możesz pokazać związek między jakością AI a wartością biznesową. Jeśli dokładność modelu rośnie, a równolegle poprawia się wskaźnik satysfakcji klienta – to dowód na efektywność inwestycji. Krótko mówiąc, dane z obserwowalności pozwalają na ciągłą optymalizację wartości systemu AI. Szybsze iteracje i innowacje: Jedna z mniej oczywistych, ale bardzo ważnych zalet bogatej obserwowalności to możliwość szybkiego udoskonalania systemu. Gdy widzisz dokładnie, dlaczego model zachował się tak, a nie inaczej (dzięki trace’om) i możesz mierzyć efekty zmian (przez metryki jakości), tworzysz pętlę ciągłego doskonalenia. Zespoły mogą przetestować nowy prompt lub wersję modelu i natychmiast zaobserwować zmiany – czy liczba halucynacji spadła? Czy czas odpowiedzi się poprawił? – i dalej iterować. Taki cykl rozwoju jest znacznie szybszy niż praca bez wglądu (gdzie po wdrożeniu można tylko „mieć nadzieję”). Monitoring ułatwia także testy A/B czy stopniowe wdrożenia nowych funkcji AI, ponieważ masz dane porównawcze. Zgodnie z najlepszymi praktykami, instrumentacja i obserwowalność powinny być obecne od pierwszego dnia, aby każda iteracja przynosiła wiedzę. Firmy traktujące obserwowalność AI jako priorytet zyskują przewagę nad konkurencją, która błądzi po omacku. Jak trafnie ujął to raport Splunk, obserwowalność LLM jest niezbędna w produkcyjnych systemach AI – „buduje zaufanie, trzyma koszty pod kontrolą i przyspiesza rozwój.” Każda iteracja, wychwycona dzięki obserwowalności, przesuwa zespół od reaktywności w stronę proaktywnego ulepszania AI. Efekt końcowy to bardziej solidny system AI, dostarczany szybciej. Najprościej mówiąc, monitorowanie jakości i bezpieczeństwa systemu AI to jak prowadzenie analityki procesu biznesowego. Pozwala zarządzać i ulepszać ten proces. Dzięki obserwowalności LLM nie musisz się domyślać, czy AI pomaga Twojej firmie – masz dane, by to udowodnić, i narzędzia, by to poprawić. To zwiększa zaufanie interesariuszy (zarządy uwielbiają metryki pokazujące, że AI jest pod kontrolą i przynosi korzyści) i toruje drogę do skalowania AI na kolejne obszary. Gdy ludzie wiedzą, że AI jest ściśle monitorowane i optymalizowane, są bardziej skłonni inwestować w jego szerokie wdrażanie. Dobra obserwowalność może więc przekształcić ostrożny pilotaż w skuteczne wdrożenie AI na poziomie całej firmy, z poparciem zarówno użytkowników, jak i kadry zarządzającej. 7. Metryki i alerty: Przykłady z praktyki Jak w praktyce wyglądają metryki i alerty dotyczące obserwowalności LLM? Oto kilka konkretnych przykładów, które może wdrożyć firma: Alert o wzroście halucynacji: Załóżmy, że dla każdej odpowiedzi definiujesz „wskaźnik halucynacji” (np. na podstawie automatycznego porównania odpowiedzi AI z bazą wiedzy lub oceny faktograficznej przez inne LLM). Możesz śledzić średni poziom halucynacji w czasie. Jeśli w danym dniu lub godzinie ten wskaźnik przekroczy ustalony próg – co sugeruje, że model generuje nietypowo niedokładne informacje – uruchamiany jest alert. Przykład: „Alert: wskaźnik halucynacji przekroczył 5% w ostatniej godzinie (próg: 2%)”. Taki komunikat pozwala zespołowi natychmiast zbadać sytuację – może ostatnia aktualizacja modelu spowodowała błędy, a może model gubi się przy konkretnym temacie. Przykład z praktyki: zespoły wdrażają pipeline’y, które po wykryciu zbyt dużych odchyleń od źródeł wiedzy powiadamiają inżyniera. Platformy jak Galileo pozwalają ustawiać alerty przy zmianach w dynamice rozmów – np. wzroście halucynacji lub toksyczności ponad normę. Alert z filtra toksyczności: Wiele firm filtruje odpowiedzi AI pod kątem toksyczności (np. używając API moderacyjnego OpenAI lub własnego modelu). Warto śledzić, jak często filtr się aktywuje. Przykładowa metryka: „% odpowiedzi oznaczonych jako toksyczne”. Jeśli ten odsetek gwałtownie rośnie (np. zwykle 0,1%, a nagle 1%), coś jest nie tak – może użytkownicy zadają wrażliwe pytania, albo model zmienił zachowanie. Alert: „Alerty polityki treści wzrosły dziesięciokrotnie dzisiaj”, co skłania do przeglądu zapytań i odpowiedzi. Takie monitorowanie pozwala wcześnie wykryć problemy PR lub naruszenia zasad. Lepiej samodzielnie zauważyć, że AI reaguje zbyt ostro, niż dowiedzieć się o tym z virala na Twitterze. Proaktywne alerty dają tę szansę. Naruszenie SLA dotyczącego opóźnień: Pisaliśmy o metryce Time to First Token (TTFT). Załóżmy, że masz wewnętrzne SLA, zgodnie z którym 95% zapytań użytkowników powinno uzyskać odpowiedź w ciągu 2 sekund. Możesz monitorować p95 opóźnienia i ustawić alert, jeśli przekroczy 2s przez więcej niż 5 minut. Przykład z wdrożenia OpenShift AI: monitorują TTFT i mają wykresy w Grafanie pokazujące p95 i p99 TTFT – gdy wartości rosną, sygnalizuje to spadek wydajności. Alert: „Spadek wydajności: 95. percentyl czasu odpowiedzi wynosi 2500 ms (próg: 2000 ms).”. To sygnał dla zespołu operacyjnego, by sprawdzić, czy nowa wersja modelu działa wolniej, czy może zwiększyło się obciążenie. Utrzymanie szybkiej odpowiedzi to klucz do zaangażowania użytkownika, więc te alerty mają bezpośredni wpływ na UX. Wykrywanie anomalii w promptach: Bardziej zaawansowany przykład to analiza anomalii w zapytaniach kierowanych do AI. To ważne dla bezpieczeństwa – chcesz wiedzieć, czy ktoś nie próbuje ataku prompt injection. Firmy mogą wdrażać detektory analizujące prompt pod kątem podejrzanych wzorców (np. „zignoruj wszystkie wcześniejsze instrukcje i…”). Gdy zapytanie znacząco odbiega od normy, system je oznacza. Alert może brzmieć: „Wykryto nietypowy prompt od użytkownika X – możliwy atak prompt injection.” Może to też zintegrować się z systemami bezpieczeństwa. Dane z obserwowalności mogą zasilać mechanizmy obronne: np. prompt uznany za złośliwy może zostać automatycznie odrzucony i zarejestrowany. Dla firmy oznacza to, że ataki lub nadużycia nie pozostają niezauważone. Jak zauważono w jednym z przewodników, monitoring może pomóc „wykrywać próby jailbreaku, zatruwanie kontekstu i inne ataki, zanim dotrą do użytkowników.” Trendy dryfu i spadku dokładności: Warto też śledzić trendy jakości w dłuższej perspektywie. Jeśli masz „wskaźnik dokładności” z okresowych ocen lub opinii użytkowników, możesz go wykreślić i ustawić alert trendowy. „Alert: dokładność modelu spadła o 10% w porównaniu z zeszłym miesiącem.”. Może to wynikać z dryfu danych (świat się zmienił, a model nie), albo z błędu w szablonie prompta. Przykład z e-commerce: AI asystent zakupowy – śledzisz wskaźnik „skutecznych rekomendacji” (czy użytkownicy klikają lub akceptują sugestie). Gdy ten wskaźnik spada, alert trafia do product managerów – może rekomendacje stały się mniej trafne, bo zmienił się asortyment i trzeba przeuczyć model. Podobnie można monitorować dryf embeddingów (jeśli używasz wektorowego wyszukiwania) – jeśli nowe dane różnią się znacząco od wcześniejszych, może to sygnalizować potrzebę aktualizacji. Takie alerty pomagają utrzymać skuteczność AI w dłuższym czasie. Wzrost kosztów lub użycia: Praktyczna metryka to monitoring kosztów i zużycia. Jeśli masz miesięczny budżet na AI, warto śledzić zużycie tokenów (które często przekłada się bezpośrednio na koszty API) lub liczbę wywołań modelu. Jeśli nagle jeden użytkownik lub funkcja zużywa 5x więcej niż zwykle, alert typu „Alert: dzisiejsze zużycie LLM wynosi 300% normy – możliwe nadużycie lub zapętlenie” może uchronić Cię przed stratami. Przykład z branży: błąd spowodował, że agent AI wywoływał sam siebie w pętli, generując ogromny rachunek – monitoring liczby wywołań pozwoliłby wykryć pętlę po kilku minutach. Zwłaszcza gdy LLM działa przez API, wzrosty zużycia mogą oznaczać sukces (wzrost adopcji – trzeba zwiększyć pojemność) lub problem (np. zautomatyzowany atak lub błąd). Tak czy inaczej, alerty są niezbędne. Te przykłady pokazują, że obserwowalność LLM to nie tylko pasywne monitorowanie, ale aktywna bariera ochronna. Definiując odpowiednie metryki i progi alarmowe, zasadniczo programujesz system, by sam siebie obserwował i “krzyczał”, gdy coś wygląda podejrzanie. Ten system wczesnego ostrzegania może zapobiec przekształceniu drobnych problemów w poważne incydenty. Daje też zespołowi konkretne, ilościowe sygnały do zbadania, zamiast niejasnych zgłoszeń w stylu „AI ostatnio dziwnie działa”. W środowisku korporacyjnym takie alerty i pulpity nawigacyjne są zwykle dostępne nie tylko dla inżynierów, ale także dla product managerów i oficerów ds. ryzyka lub zgodności (np. w przypadku naruszeń treści). Rezultatem jest zdolność zespołów międzyfunkcyjnych do szybkiego reagowania na problemy z AI, co utrzymuje płynność działania i wiarygodność systemów w produkcji. 8. Build vs. Buy: Własna obserwowalność czy gotowe rozwiązania? Przy wdrażaniu obserwowalności LLM pojawia się strategiczne pytanie: czy budować te możliwości wewnętrznie z użyciem narzędzi open source, czy korzystać z gotowych platform i usług? Odpowiedź często brzmi: połączenie obu podejść, w zależności od zasobów i potrzeb. Przyjrzyjmy się opcjom. 8.1 Własna (DIY) obserwowalność To podejście polega na wykorzystaniu istniejącej infrastruktury logowania i monitorowania oraz ewentualnie narzędzi open source do instrumentacji aplikacji opartych o LLM. Przykładowo, programiści mogą dodać logikę rejestrującą prompty i odpowiedzi, wysyłać je do systemu logowania (np. Splunk, Elastic) i emitować własne metryki do Prometheusa – np. liczbę tokenów czy wskaźniki błędów. Można też wykorzystać biblioteki OpenTelemetry do generowania standardowych śladów (traces) dla każdego żądania AI i eksportować je do wybranego backendu monitorowania. Zaletą podejścia wewnętrznego jest pełna kontrola nad danymi (istotne w wrażliwych środowiskach) oraz elastyczność w definiowaniu tego, co śledzić. Nie jesteś ograniczony przez schematy dostawcy – możesz logować każdy detal, jeśli chcesz. Coraz więcej dostępnych jest też narzędzi open-source, które to wspierają, np. Langfuse (open-source’owe narzędzie do logowania śladów LLM) czy Phoenix (biblioteka Arize do obserwowalności AI), które możesz hostować samodzielnie. Minusem budowania własnych rozwiązań jest potrzeba posiadania zespołu inżynierów z doświadczeniem w AI i systemach logowania. Trzeba zintegrować różne elementy, zbudować pulpity, zdefiniować alerty i utrzymywać całą infrastrukturę. Dla organizacji z silnymi zespołami devops i wysokimi wymaganiami w zakresie zgodności z przepisami (np. banki, placówki medyczne), podejście własne często jest preferowane. Umożliwia też wykorzystanie istniejących inwestycji w monitorowanie IT, poszerzając je o sygnały z AI. 8.2 Gotowe rozwiązania i platformy dedykowane AI Wiele firm oferuje dziś obserwowalność AI jako usługę lub gotowy produkt, co może znacząco przyspieszyć wdrożenie. Takie platformy zawierają gotowe funkcje, jak specjalistyczne pulpity do analizy promptów/odpowiedzi, algorytmy wykrywania dryfu, wbudowane mechanizmy oceny i wiele innych. Przykłady często wymieniane to: OpenAI Evals: To open-source’owy framework (od OpenAI) do systematycznej oceny wyników modelu. Choć nie jest to narzędzie do ciągłego monitorowania, stanowi cenny element ekosystemu. Pozwala zdefiniować testy ewaluacyjne (evals) – np. porównujące odpowiedzi z bazą wiedzy lub sprawdzające zgodność ze stylem – i uruchamiać je okresowo lub przy nowych wersjach modelu. Można to porównać do testów jednostkowych/integracyjnych dla zachowania AI. Evals nie służy do monitorowania każdej odpowiedzi w czasie rzeczywistym, ale do okresowego audytu jakości modelu. Przydaje się szczególnie przy zmianie modelu: można uruchomić zestaw evals, by upewnić się, że nowa wersja nie jest gorsza pod względem faktów czy formatu. Zespoły QA lub centra kompetencji AI mogą utrzymywać własne pakiety testów. OpenAI udostępnia dashboard i API do evals (jeśli korzystasz z ich platformy), ale można też uruchomić wersję open source lokalnie. Decyzja sprowadza się do tego, czy chcesz inwestować w tworzenie własnych testów (co opłaca się przy krytycznych zastosowaniach), czy raczej polegać na bardziej automatycznym monitoringu na co dzień. W praktyce wiele firm łączy oba podejścia: monitoring na żywo wykrywa bieżące anomalie, a frameworki takie jak Evals służą do głębszej, okresowej oceny jakości modelu względem benchmarków. Weights & Biases (W&B): W&B to dobrze znane narzędzie do śledzenia eksperymentów ML, które zostało rozszerzone o wsparcie dla aplikacji opartych na LLM. Z W&B możesz logować prompty, konfiguracje modeli i wyniki jako część eksperymentów lub wdrożeń produkcyjnych. Platforma oferuje narzędzia wizualizacji do porównywania wersji modeli oraz zarządzania promptami. Na przykład, W&B pozwala śledzić liczbę tokenów, opóźnienia, a także tworzyć wykresy uwagi (attention) lub aktywacji, powiązując je z konkretnymi wersjami modeli czy wycinkami zbioru danych. Zaletą W&B jest łatwa integracja z cyklem rozwoju modeli – deweloperzy już go używają do trenowania i strojenia modeli, więc rozszerzenie go na monitoring produkcyjny jest naturalnym krokiem. W&B może pełnić rolę centralnego huba do śledzenia metryk zarówno z treningu, jak i produkcji. Trzeba jednak zaznaczyć, że to rozwiązanie hostowane (choć dane mogą pozostać prywatne) i bardziej nastawione na deweloperów niż na dashboardy biznesowe. Jeśli chcesz, by narzędzie było także użyteczne dla właścicieli produktów czy inżynierów operacyjnych, warto połączyć W&B z innymi rozwiązaniami. W&B doskonale sprawdza się w szybkiej iteracji i śledzeniu eksperymentów, choć mniej w czasie rzeczywistym (choć da się skonfigurować alerty przez API lub połączyć je z np. PagerDuty). Arize (platforma obserwowalności AI): Arize to platforma zaprojektowana specjalnie do monitorowania modeli ML, w tym LLM-ów. Oferuje pełny pakiet funkcji: wykrywanie dryfu danych, monitoring biasu, analiza osadzeń (embeddingów) i śledzenie trace’ów. Jedną z mocnych stron Arize jest skupienie na produkcji – może ciągle przyjmować predykcje i wyniki z modeli i analizować je pod kątem problemów. Dla LLM-ów Arize wprowadziło funkcje takie jak śledzenie LLM (LLM tracing) (rejestrowanie sekwencji promptów i odpowiedzi) oraz ocenę przy użyciu „LLM-as-a-Judge” (czyli ocenianie odpowiedzi przez inny model). Platforma oferuje gotowe widgety dashboardowe do takich metryk jak współczynnik halucynacji, wskaźnik błędów promptów, rozkład opóźnień itp. Istotne jest też to, że Arize opiera się na otwartych standardach jak OpenTelemetry, więc możesz zainstrumentować aplikację i przesłać dane trace w standardowym formacie, a Arize je zinterpretuje. Jeśli nie chcesz samodzielnie budować analityki embeddingów czy dryfu, Arize dostarcza te funkcje gotowe – np. automatycznie pokaże, jeśli dzisiejsza dystrybucja promptów znacząco odbiega od tej sprzed tygodnia (co może tłumaczyć dziwne zachowanie modelu). Dodatkowym atutem jest możliwość ustawienia monitorów w Arize, które powiadomią Cię, jeśli np. dokładność spadnie dla danego segmentu danych lub wzrośnie częstość konkretnego typu błędów (np. odmowy odpowiedzi). To w zasadzie wieża kontroli AI. Minusem są koszty i kwestie przesyłania danych do zewnętrznej usługi. Arize podkreśla gotowość na potrzeby przedsiębiorstw (oferuje neutralność dostawcy i możliwość wdrożenia on-premises), co może złagodzić te obawy. Jeśli Twój zespół jest mały lub zależy Ci na szybkim wdrożeniu, taka platforma może oszczędzić mnóstwo czasu, oferując gotowe rozwiązanie obserwowalności AI. Poza tym są też inne zarządzane narzędzia i start-upy (np. TruEra, Mona, Galileo), które koncentrują się na monitorowaniu jakości AI – niektóre z nich specjalizują się w NLP/LLM. Istnieją też biblioteki open-source, takie jak Trulens lub moduły debugowania Langchain, które mogą stanowić element wewnętrznego rozwiązania. Kiedy wybrać które podejście? Heurystyka: jeśli Twoje użycie AI jest już na dużą skalę lub wiąże się z dużym ryzykiem (np. systemy użytkowe w branży regulowanej), oparcie się na sprawdzonej platformie może przyspieszyć zdolność do jego zarządzania. Takie platformy mają już zaimplementowane dobre praktyki i będą szybciej reagować na nowe zagrożenia (jak najnowsze techniki prompt injection), niż zespół wewnętrzny. Z drugiej strony, jeśli przypadek użycia jest bardzo specyficzny lub masz rygorystyczne wymagania prywatności danych, budowanie wewnętrzne oparte na otwartych narzędziach może być lepsze. Niektóre firmy zaczynają in-house, a później w miarę rozwoju integrują rozwiązania vendorowe dla bardziej zaawansowanej analityki. W wielu przypadkach sprawdza się podejście hybrydowe: instrumentacja w standardzie OpenTelemetry umożliwia przesyłanie danych do wielu miejsc. Możesz jednocześnie wysyłać trace’y do własnego systemu logowania i do platformy zewnętrznej. To pozwala uniknąć zależności od jednego dostawcy i zwiększa elastyczność. Przykładowo, surowe logi mogą trafiać do Splunka na potrzeby audytu długoterminowego, a zagregowane metryki i ewaluacje – do specjalistycznego dashboardu dla zespołu AI. Wybór zależy też od dojrzałości zespołu. Jeśli masz silny zespół MLOps lub devops, zainteresowany budowaniem takich funkcji – ścieżka wewnętrzna może być opłacalna i rozwijająca. Jeśli nie – korzystanie z zarządzanej usługi (czyli de facto outsourcowanie analityki i interfejsu) może być warte inwestycji, by dobrze rozpocząć monitorowanie AI. Niezależnie od podejścia, ważne, by plan obserwowalności powstał już na wczesnym etapie projektu LLM. Nie czekaj na pierwszy incydent, by naprędce tworzyć logowanie. Jak powiedziałby każdy dobry konsultant: traktuj obserwowalność jako wymaganie podstawowe, a nie luksusowy dodatek. Znacznie łatwiej ją wdrożyć od początku niż dobudowywać po wdrożeniu AI, które już zaczęło działać (i może sprawiać problemy).

Czytaj
Top 10 firm tworzących oprogramowanie w Polsce

Top 10 firm tworzących oprogramowanie w Polsce

Polska stała się jednym z najsilniejszych hubów technologicznych w Europie, konsekwentnie dostarczając wysokiej jakości oprogramowanie zarówno dla globalnych przedsiębiorstw, jak i szybko rosnących startupów. Dziś rozwój oprogramowania w Polsce ceniony jest za dojrzałość inżynierską, głęboką wiedzę domenową oraz zdolność do skalowania złożonych rozwiązań cyfrowych. Poniżej prezentujemy starannie przygotowany ranking najlepszych firm tworzących oprogramowanie w Polsce, oparty na reputacji, możliwościach realizacyjnych oraz obecności rynkowej. 1. TTMS (Transition Technologies MS) TTMS to wiodąca firma tworząca oprogramowanie w Polsce, znana z realizacji złożonych, krytycznych dla biznesu systemów na dużą skalę. Spółka z siedzibą w Warszawie zatrudnia ponad 800 specjalistów i obsługuje klientów z branż o wysokich wymaganiach regulacyjnych oraz intensywnie przetwarzających dane. TTMS łączy zaawansowane kompetencje inżynierskie z dogłębną wiedzą branżową w obszarach ochrony zdrowia, life sciences, finansów oraz platform klasy enterprise. Jako zaufana firma zajmująca się tworzeniem dedykowanego oprogramowania w Polsce, z której usług korzystają organizacje biznesowe, TTMS dostarcza kompleksowe rozwiązania obejmujące projektowanie architektury, rozwój systemów, integrację, walidację oraz długoterminowe wsparcie. Portfolio spółki obejmuje platformy analityczne oparte na AI, aplikacje chmurowe, systemy CRM klasy enterprise oraz platformy angażujące pacjentów, tworzone z naciskiem na jakość, bezpieczeństwo i zgodność regulacyjną. Umiejętność łączenia zaawansowanych technologii z realnymi procesami biznesowymi sprawia, że TTMS jest uznawana za najlepszy software house w Polsce dla organizacji poszukujących stabilnego, długofalowego partnera technologicznego. TTMS: company snapshot Przychody w 2025 roku (grupa TTMS): 211,7 mln PLN Liczba pracowników: 800+ Strona internetowa: www.ttms.com Siedziba główna: Warszawa, Polska Główne usługi / specjalizacja: Tworzenie oprogramowania dla ochrony zdrowia, analityka oparta na AI, systemy zarządzania jakością, walidacja i zgodność (GxP, GMP), platformy CRM, portale farmaceutyczne, integracja danych, aplikacje chmurowe, platformy angażujące pacjentów 2. Netguru Netguru to dobrze ugruntowana firma programistyczna z Polski, znana z silnego podejścia produktowego oraz rozwoju oprogramowania opartego na designie. Spółka tworzy aplikacje webowe i mobilne dla startupów oraz firm z sektora enterprise, działających m.in. w obszarach fintech, edukacji i handlu detalicznego. Netguru jest często wybierana do projektów wymagających szybkiej iteracji, nowoczesnego UX oraz skalowalnej architektury. Netguru: company snapshot Przychody w 2024 roku: Około 250 mln PLN Liczba pracowników: 600+ Strona internetowa: www.netguru.com Siedziba główna: Poznań, Polska Główne usługi / specjalizacja: Tworzenie aplikacji webowych i mobilnych, projektowanie produktów cyfrowych, platformy fintech, dedykowane rozwiązania cyfrowe dla startupów i firm 3. STX Next STX Next to jedna z największych firm tworzących oprogramowanie w Polsce wyspecjalizowanych w technologii Python. Spółka koncentruje się na aplikacjach opartych na danych, rozwiązaniach AI oraz platformach cloud-native. Jej zespoły regularnie wspierają firmy z sektorów fintech, edtech oraz SaaS w skalowaniu systemów intensywnie przetwarzających dane. STX Next: company snapshot Przychody w 2024 roku: Około 150 mln PLN Liczba pracowników: 500+ Strona internetowa: www.stxnext.com Siedziba główna: Poznań, Polska Główne usługi / specjalizacja: Tworzenie oprogramowania w Pythonie, rozwiązania AI i machine learning, inżynieria danych, aplikacje cloud-native 4. The Software House The Software House to polska firma tworząca oprogramowanie, skoncentrowana na dostarczaniu skalowalnych systemów opartych na chmurze. Wspiera startupy oraz organizacje technologiczne w pełnym cyklu wytwórczym, od MVP po złożone platformy klasy enterprise. The Software House: company snapshot Przychody w 2024 roku: Około 80 mln PLN Liczba pracowników: 300+ Strona internetowa: www.tsh.io Siedziba główna: Gliwice, Polska Główne usługi / specjalizacja: Tworzenie aplikacji webowych na zamówienie, systemy chmurowe, DevOps, inżynieria produktów dla startupów i scaleupów 5. Future Processing Future Processing to dojrzała firma tworząca oprogramowanie w Polsce, oferująca doradztwo technologiczne oraz realizację dedykowanych rozwiązań IT. Spółka wspiera klientów z branż finansowej, ubezpieczeniowej, energetycznej i medialnej, często pełniąc rolę długoterminowego partnera strategicznego. Future Processing: company snapshot Przychody w 2024 roku: Około 270 mln PLN Liczba pracowników: 750+ Strona internetowa: www.future-processing.com Siedziba główna: Gliwice, Polska Główne usługi / specjalizacja: Rozwój oprogramowania klasy enterprise, integracja systemów, doradztwo technologiczne, rozwiązania oparte na AI 6. 10Clouds 10Clouds to warszawski software house z Polski, znany z silnej kultury projektowej oraz podejścia mobile-first. Firma tworzy rozwiązania dla branż fintech, ochrony zdrowia oraz projekty wykorzystujące technologię blockchain, kładąc nacisk na użyteczność i wydajność. 10Clouds: company snapshot Przychody w 2024 roku: Około 100 mln PLN Liczba pracowników: 150+ Strona internetowa: www.10clouds.com Siedziba główna: Warszawa, Polska Główne usługi / specjalizacja: Tworzenie aplikacji mobilnych i webowych, UX/UI, oprogramowanie fintech, rozwiązania oparte na blockchainie 7. Miquido Miquido to krakowska firma tworząca oprogramowanie, dostarczająca rozwiązania mobilne, webowe oraz oparte na AI. Spółka jest ceniona za innowacyjne projekty realizowane dla sektorów fintech, rozrywki oraz ochrony zdrowia. Miquido: company snapshot Przychody w 2024 roku: Około 70 mln PLN Liczba pracowników: 200+ Strona internetowa: www.miquido.com Siedziba główna: Kraków, Polska Główne usługi / specjalizacja: Aplikacje mobilne i webowe, rozwiązania oparte na AI, strategia produktowa, oprogramowanie dla fintech i ochrony zdrowia 8. Merixstudio Merixstudio to długo działająca firma programistyczna z Polski, realizująca złożone projekty webowe i produktowe. Jej zespoły łączą kompetencje inżynierskie, UX oraz podejście produktowe, tworząc skalowalne platformy cyfrowe. Merixstudio: company snapshot Przychody w 2024 roku: Około 80 mln PLN Liczba pracowników: 200+ Strona internetowa: www.merixstudio.com Siedziba główna: Poznań, Polska Główne usługi / specjalizacja: Tworzenie aplikacji webowych na zamówienie, full-stack development, projektowanie produktów, platformy SaaS 9. Boldare Boldare to firma tworząca oprogramowanie w Polsce, skoncentrowana na rozwoju produktów cyfrowych, znana z agile’owego modelu pracy oraz silnej kultury inżynierskiej. Wspiera organizacje budujące długofalowe produkty cyfrowe, a nie jednorazowe projekty. Boldare: company snapshot Przychody w 2024 roku: Około 50 mln PLN Liczba pracowników: 150+ Strona internetowa: www.boldare.com Siedziba główna: Gliwice, Polska Główne usługi / specjalizacja: Rozwój produktów cyfrowych, aplikacje webowe i mobilne, strategia UX/UI, zespoły agile 10. Spyrosoft Spyrosoft to jedna z najszybciej rosnących polskich firm programistycznych, dostarczająca zaawansowane rozwiązania dla branż motoryzacyjnej, fintech, geolokalizacyjnej oraz przemysłowej. Dynamiczny rozwój spółki odzwierciedla wysokie zapotrzebowanie na jej kompetencje inżynierskie i wiedzę domenową. Spyrosoft: company snapshot Przychody w 2024 roku: 465 mln PLN Liczba pracowników: 1900+ Strona internetowa: www.spyro-soft.com Siedziba główna: Wrocław, Polska Główne usługi / specjalizacja: Oprogramowanie motoryzacyjne i embedded, platformy fintech, systemy geolokalizacyjne, rozwiązania Industry 4.0, oprogramowanie klasy enterprise Szukasz sprawdzonego partnera w tworzeniu oprogramowania w Polsce? Jeśli poszukujesz najlepszej firmy tworzącej oprogramowanie w Polsce, która łączy doskonałość technologiczną z realnym zrozumieniem biznesu, TTMS jest naturalnym wyborem. Od złożonych platform enterprise po analitykę opartą na AI i systemy regulowane, TTMS dostarcza rozwiązania skalujące się wraz z rozwojem organizacji. Wybierz TTMS i współpracuj z polskim partnerem technologicznym, któremu ufają globalne przedsiębiorstwa. Skontaktuj się z nami!

Czytaj
1
233